K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 O Boski Mistrzu, kiedy dziś sławimy
Wiernego sługę, któregoś uświęcił,
Niech nasze serca całe się otworzą
Na Twoje słowa:
2 "Niech przyjdzie do Mnie ten, kto utrudzony
I przytłoczony codziennym ciężarem,
Bo tylko we Mnie znajdzie pokrzepienie
Na dalszą drogę.
3 Niech krzyż swój weźmie i podąża za Mną
Po wąskiej ścieżce ofiarnej miłości,
A moje jarzmo słodkie jest i lekkie
Dla wiernych Ojcu".
4 Szczęśliwy człowiek, który to zrozumiał
I wszystko oddał, by posiąść zbawienie,
A jego życie było hymnem chwały
Dla Najwyższego.
5 Wielbimy Ciebie, pełen majestatu
Wcielony Boże i Bracie nas wszystkich,
I Twego Ojca z Duchem, który mieszka
W pokornych duszach. Amen.
1 ant.
Bóg wstaje i pierzchają przed Jego obliczem * ci, którzy Go nienawidzą.
Psalm 68
Triumfalne wejście Pana
Chrystus, wstąpiwszy do góry, wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary (Ef 4, 8)
I
Bóg wstaje i rozpraszają się Jego wrogowie,
pierzchają przed Jego obliczem *
ci, którzy Go nienawidzą.
Jak dym przez wiatr rozwiany,
jak wosk, co rozpływa się przy ogniu, *
tak giną przed Bogiem grzesznicy.
A sprawiedliwi cieszą się i weselą przed Bogiem, *
i rozkoszują radością.
Śpiewajcie Bogu, grajcie Jego imieniu,
równajcie drogę przed Tym, który dosiada obłoków, *
cieszcie się Panem, przed Nim się weselcie.
Ojcem dla sierot i wdów opiekunem *
jest Bóg w swym świętym mieszkaniu.
Bóg dom gotuje dla opuszczonych,
jeńców prowadzi ku lepszemu życiu, *
tylko oporni zostają na zeschłej ziemi.
Boże, gdy szedłeś przed ludem Twoim, *
gdy kroczyłeś przez pustynię,
Zadrżała ziemia, niebo deszcz zesłało *
przed obliczem Boga, przed Bogiem Izraela.
Deszcz obfity zesłałeś, Boże, *
Tyś orzeźwił swe znękane dziedzictwo.
Twoja rodzina, Boże, znalazła to mieszkanie, *
które w swej dobroci dałeś ubogiemu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Bóg wstaje i pierzchają przed Jego obliczem / ci, którzy Go nienawidzą.
2 ant.
Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, * Pan ratuje nas od śmierci.
II
Pan rozkaz wydaje,
a liczni wysłannicy głoszą dobrą nowinę: *
"Wielkie wojsko jest rozgromione!
Uciekają królowie zastępów, uciekają, *
a mieszkanka domu dzieli łupy.
Gdy wy spoczywaliście pośród zagród dla trzody,
pokryły się srebrem skrzydła gołębicy, *
lśniły jej pióra zieloną śniedzią złota.
Gdy tam Wszechmocny królów rozpraszał, *
na górę Salmon opadały śniegi".
Góry Baszanu, to góry wysokie, *
góry Baszanu, to góry urwiste.
Czemu, góry urwiste, z zazdrością patrzycie
na górę, gdzie Bogu mieszkać się spodobało *
i gdzie Bóg będzie przebywał na zawsze?
Rydwanów Bożych jest tysiąc tysięcy: *
to Pan do świątyni przybywa z Synaju.
Wstąpiłeś na wyżynę biorąc jeńców w niewolę,
przyjąłeś ludzi jako daninę, *
nawet opornych wprowadzasz do swojego domu.
Pan przez wszystkie dni niech będzie błogosławiony, *
Bóg, który nas dźwiga co dzień, Zbawienie nasze!
Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, *
Pan ratuje nas od śmierci.
Bóg kruszy głowy swoich wrogów, *
zarosłą czaszkę grzesznika.
Pan powiedział: "Wyprowadzę cię z Baszanu, *
wyprowadzę ciebie z morskiej głębiny,
Aby we krwi twoja stopa brodziła, *
by języki psów twoich miały kąsek z wrogów".
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, / Pan ratuje nas od śmierci.
3 ant.
Królestwa ziemi, * śpiewajcie Bogu.
III
Oto widać, Boże, Twój pochód, *
pochód Boga mego i Króla do świątyni.
Przodem idą śpiewacy, na końcu harfiarze, *
w środku dziewczęta uderzają w bębenki.
Chórem błogosławcie Boga na świętym zgromadzeniu, *
błogosławcie Pana, zrodzeni z Izraela.
Tam na czele idzie Beniamin,
książęta Judy z hufcami, *
książęta Zabulona i Neftalego.
Boże, okaż swoją potęgę, *
potęgę Bożą, której dla nas użyłeś.
W Twej świątyni nad Jeruzalem *
niech królowie złożą Tobie dary.
Skarć dzikie zwierzę żyjące w sitowiu, *
stada byków z cielcami narodów.
Niech padną na twarze przynoszący srebro, *
rozprosz narody, które cieszą się z wojen.
Niech możnowładcy nadejdą z Egiptu, *
niech Etiopia wyciągnie swe ręce do Boga.
Śpiewajcie Bogu, królestwa ziemi, *
zagrajcie Panu.
On przemierza odwieczne niebiosa; *
oto wydał głos swój, głos potężny.
Uznajcie moc Bożą,
Jego majestat jest nad Izraelem, *
a Jego potęga w obłokach.
Groźny jest Bóg w świątyni, Bóg Izraela,
On sam swojemu ludowi daje potęgę i siłę. *
Niech będzie Bóg błogosławiony!
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Królestwa ziemi, śpiewajcie Bogu.
K.
Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg.
W.
Oto ogłasza pokój swojemu ludowi.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
Z Pierwszej Księgi Machabejskiej
|
2, 1. 15-28. 42-50. 65-70
|
Powstanie Matatiasza i jego śmierć
W tym czasie powstał Matatiasz, syn Jana, syna Symeona, kapłan z pokolenia Joariba z Jerozolimy, który mieszkał w Modin.
Wtedy do miasta Modin przybyli królewscy wysłańcy, którzy zmuszali do odstępstwa przez uczestnictwo w składaniu ofiary. Wielu spomiędzy Izraelitów przyszło do nich. Gdy jednak zebrali się Matatiasz i jego synowie, wtedy królewscy wysłańcy zwrócili się do Matatiasza słowami: "Ty jesteś zwierzchnikiem, sławnym i wielkim w tym mieście, a powagę twoją umacniają synowie i krewni. Teraz więc ty pierwszy przystąp i wykonaj to, co jest polecone w królewskim dekrecie, tak jak to uczyniły już wszystkie narody, a nawet mieszkańcy Judy i ci, którzy pozostali w Jerozolimie. Za to ty i synowie twoi będziecie należeli do królewskich przyjaciół, ty i synowie twoi będziecie zaszczytnie obdarzeni srebrem, złotem i innymi darami".
Na to jednak Matatiasz odpowiedział donośnym głosem: "Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie. Niech nas Bóg broni od przekroczenia Prawa i jego nakazów! Królewskim rozkazom nie będziemy posłuszni i od naszego kultu nie odstąpimy ani na prawo, ani na lewo".
Zaledwie skończył mówić te słowa, pewien człowiek, Judejczyk, przystąpił do ołtarza w Modin, ażeby złożyć ofiarę zgodnie z królewskim dekretem. Gdy zobaczył to Matatiasz, zapłonął gorliwością i zadrżały mu nerki, i zawrzał gniewem, który był słuszny. Pobiegł więc i zabił tamtego obok ołtarza. Zabił wtedy także królewskiego urzędnika, który zmuszał do składania ofiar, ołtarz zaś rozwalił. Zapałał gorliwością o Prawo i tak uczynił jak Finees Zambriemu, synowi Saloma. Wtedy też Matatiasz zaczął w mieście wołać donośnym głosem: "Niech idzie za mną każdy, kto płonie gorliwością o Prawo i obstaje za przymierzem". Potem zaś on sam i jego synowie uciekli w góry, pozostawiając w mieście wszystko, co tylko posiadali.
Wtedy przyłączyło się do nich zgromadzenie asydejczyków, Izraelici mocni i odważni, z których każdy dobrowolnie stanął w obronie Prawa. Wszyscy również, którzy uciekali od złego, przyłączyli się do nich i wzmocnili ich. W ten sposób utworzyli oni wojsko i w gniewie uderzyli na grzeszników, a w swej zapalczywości - na ludzi wiarołomnych; reszta zaś szukała ratunku w ucieczce do pogan.
Matatiasz i jego przyjaciele obchodzili wszystkie miejscowości i rozwalali ołtarze oraz obrzezywali nie obrzezane dzieci, jakie tylko spotkali na izraelskich ziemiach. Prześladowali synów pychy, a szczęście sprzyjało ich postępowaniu. Tak więc bronili Prawa przed poganami i królami i nie pozostawili grzesznikowi pola do działania.
Kiedy zbliżyły się dni śmierci Matatiasza, powiedział do swoich synów: "Teraz jest czas, w którym pycha jest górą, czas karania, czas, kiedy panuje żądza zniszczenia i straszliwy gniew. Teraz więc, dzieci, brońcie Prawa, a nawet życie swoje oddajcie za przymierze, zawarte z waszymi ojcami.
A oto wasz brat, Szymon. Wiem, że jest on człowiekiem rozważnym. Jemu będziecie posłuszni po wszystkie dni, bo on będzie wam zastępował ojca, a Juda Machabeusz, który od samej młodości odznacza się nadzwyczajną siłą, będzie dowódcą waszego wojska i będzie prowadził wojnę z ludami. Wy więc ściągnijcie do siebie tych wszystkich, którzy przestrzegają Prawa, i w imieniu swego ludu dokonajcie pomsty! Ściśle odpłaćcie poganom, a trzymajcie się przepisów Prawa".
Potem udzielił im swego błogosławieństwa i został dołączony do swoich przodków. Zmarł w roku sto czterdziestym szóstym i został pochowany w rodzinnych grobach w Modin. Cały Izrael opłakiwał go z bardzo wielkim żalem.
|
Z Księgi Mądrości
|
10, 1 - 11, 4
|
Mądrość w życiu patriarchów i wyzwoleniu z Egiptu
To mądrość ustrzegła Prarodzica świata - pierwsze, samotne stworzenie; wyprowadziła go z jego upadku i dała mu moc panowania nad wszystkim. A gdy od niej odpadł Niegodziwiec w swym gniewie, w bratobójczym szale zgubił sam siebie. Zatopioną z jego winy ziemię Mądrość znowu ocaliła, na lichym drewnie sterując Sprawiedliwym. Gdy przyszło pomieszanie narodów za przewrotną zmowę, ona uznała Sprawiedliwego, zachowała go nienagannym przed Bogiem i zachowała mocnym mimo jego litości dla dziecka.
Gdy przyszła zatrata na bezbożnych, ona wybawiła Sprawiedliwego, gdy zbiegł przed ogniem na Pięć Miast spadającym. Zachowało się jeszcze świadectwo ich przewrotności: dymiące pustkowie, rośliny owocujące o niezwykłej porze, i sterczący słup soli, pomnik duszy, co nie dowierzała.
Gdy bowiem zboczyli z drogi Mądrości, nie tylko tę szkodę ponieśli, że nie poznali, co dobre, ale jeszcze zostawili żywym pamiątkę swej głupoty, by nawet nie mogło pozostać w ukryciu to, w czym pobłądzili.
Lecz Mądrość wybawiła swych czcicieli z utrapień. Ona Sprawiedliwego, co zbiegł przed gniewem brata, po drogach prostych powiodła; ukazała mu Boże królestwo i dała znajomość rzeczy świętych. W mozołach mu poszczęściła i pomnożyła owoc jego trudów. Była przy nim pośród zachłannych jego gnębicieli i obdarzyła go bogactwami. Ustrzegła go przed wrogami, uchroniła przed gotującymi zasadzki. Rozstrzygnęła na jego korzyść ciężkie zmaganie, by wiedział, że pobożność możniejsza jest niż wszystko. Nie opuściła Sprawiedliwego, gdy go zaprzedano, ale go wybawiła od grzechu. Zeszła z nim razem do lochu i nie opuściła go w więzach, aż mu przyniosła berło królewskie i władzę nad jego ciemięzcami. Dowiodła, że kłamią jego potwarcy, a jemu dała sławę na wieki.
Ona wyrwała lud święty, plemię nienaganne, spośród narodu ciemięzców. Wstąpiła w duszę Sługi Pańskiego, w znakach i cudach groźnym władcom się przeciwstawiła. Oddała świętym zapłatę ich trudów, powiodła ich drogą cudowną i stała się im za dnia osłoną, a światłem gwiazd wśród nocy. Przeprawiła ich przez Morze Czerwone, przeprowadziła poprzez wody mnogie, a wrogów ich potopiła i wyrzuciła z głębin otchłani.
Wzięli więc sprawiedliwi łupy z bezbożnych i opiewali, Panie, święte imię Twoje, i sławili zgodnie zwycięską Twą rękę. Mądrość bowiem otworzyła usta niemych i głośnymi uczyniła języki niewprawnych. Poszczęściła ich dziełom przez ręce świętego Proroka: przebyli bezludną pustynię i rozbili namioty w miejscach niedostępnych. Stawili czoło nieprzyjaciołom i odparli wrogów. Wołali do Ciebie, gdy byli spragnieni, i otrzymali wodę z litej skały, w pragnieniu ochłodę - z kamienia twardego.
|
|
|
1 Mch 2, 51. 64
|
W.
Pamiętajcie o tym, jak postępowali ojcowie, co czynili za swojego życia, / a zdobędziecie wielką chwałę. * Imię wasze wiecznie wspominać będą.
K.
Synowie, bądźcie mężni i mocni w zachowaniu Prawa, przez nie bowiem dostąpicie chwały. W. Imię wasze wiecznie wspominać będą.
Z przemówienia św. Jana Pawła II podczas beatyfikacji Piusa Campidellego
(AAS, t. 78 [1986] 302-304)
Wy jesteście solą ziemi
Dzisiejsza liturgia Kościoła przypomina nam te słowa Chrystusa Pana wypowiedziane w kazaniu na górze.
Sól ma swój smak, którego nie może utracić. Dzięki niemu jest potrzebna ziemi, jest potrzebna człowiekowi. Pokarm bez soli jest mdły i niesmaczny. Właśnie dlatego sól musi zachować swój smak. Jeśli go utraci, na nic się już nie przyda (por. Mt 5, 13).
Chrystus Pan mówi te słowa do uczniów. Mówi je, posługując się przypowieścią: "Wy jesteście solą dla ziemi". Wy musicie być solą. Wy musicie nadawać smak - smak ewangeliczny - życiu ludzkości. Bądźcie solą!
Kościół odnosi te słowa do błogosławionego Piusa Campidellego, pasjonisty, którego dziś wynosi na ołtarze. Świętość jest "smakiem" specyficznym dla życia chrześcijańskiego. I w tym znaczeniu święci są solą ziemi (por. LG 40-42).
Jak dobra sól, święci zanurzeni w wielorakie doświadczenia życia ludzkiego i w wydarzenia historyczne epok, w których przyszło im żyć, potrafią nasycić swoje środowisko nauką Chrystusa, będąc wiernymi świadkami Ewangelii z całym oddaniem, świeżością i wręcz heroizmem. Mają w ten sposób wkład w ciągłą aktualizację misji Kościoła w świecie.
W międzynarodowym roku młodzieży został wyniesiony do chwały ołtarzy Pius Campidelli, brat Pius od św. Alojzego. Młodzieniec, który, jak dobra sól, dał życie za swoją ziemię, za swój lud: ofiarował życie za Kościół, papieża, za nawrócenie grzeszników, za swoją Romanię.
Brat Pius odnalazł fundamentalną wartość swego życia zakonnego właśnie w darze złożonym z siebie samego. Ten zasadniczy rys jego osobowości ukazał się świadkom w momencie śmierci, kiedy "z pełną świadomością bliskiego odejścia, cały się oddając, by wypełnić doskonale swą ofiarę dla zjednoczenia się z wolą Boga, złożył ją za Kościół (...), a zwłaszcza dla dobra swej umiłowanej Romanii" (z procesu kanonizacyjnego). W tym momencie znalazła swój wyraz osobliwa cecha jego cnoty, która odsłania całe jego wewnętrzne doświadczenie.
Od dzieciństwa pociągała Piusa Campidellego modlitwa, liturgia, nauka religii. Wspierany dobrym przykładem rodziny oddawał się temu z entuzjazmem, co przejawiało się w typowych dla niewinnego wieku dziecięcego formach, jak nabożeństwo do Maryi, do Najświętszego Sakramentu, do Ukrzyżowanego. Po wstąpieniu do Zgromadzenia Pasjonistów znalazł tam sprzyjający klimat, by rozwinąć zasadnicze pragnienie: życia w najgłębszej wewnętrznej jedności z Bogiem, aby przygotować się do włączenia innych poprzez posługę kapłańską w to wspaniałe doświadczenie. Jednak do godności kapłana nie dane mu było dojść, gdyż Bóg powołał go do siebie w wieku dwudziestu jeden lat. W szczególny ślub pasjonistów polegający na oddawaniu czci i na nieustannej pamięci o męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa potrafił on włączyć całe swoje życie, realizując w ten sposób misję swoistego powołania swojej rodziny zakonnej.
Pochodził z ludu biednego, miał słabe zdrowie, przeciętną inteligencję. Ale nie uważał tego za nieszczęście czy powód do frustracji. Realizował się w pełni w tym, że "szukał mądrości w modlitwie...; od młodości szedł jej śladami... i znalazł dla siebie rozległą wiedzę" (por. Syr 51, 13-16). I tak się stało, że Pius był prawdziwą "solą ziemi" dla tych, którzy go znali za życia, i jest nadal "solą" dla tych, którzy przybliżają się do jaśniejącego świadectwa jego przykładu.
|
|
|
por. Ps 41, 13; 84, 11
|
W.
Ty mnie podtrzymujesz, Panie, dzięki mej prawości, * Na wieki mnie umieszczasz przed Twoim obliczem.
K.
Wolę stać w progu domu mojego Boga niż mieszkać w namiotach grzeszników. W. Na wieki mnie umieszczasz przed Twoim obliczem.
Módlmy się.
Boże, Ty wybrałeś Twego pokornego sługę, błogosławionego Piusa od świętego Alojzego, spośród najmniejszych, którym objawiasz tajemnice królestwa niebieskiego, przez jego wstawiennictwo daj nam kroczyć w prostocie serca, abyśmy poczuli w sobie żywy płomień Twojej miłości * i prowadzili również innych do miłowania Ciebie przez dzieła braterskiej miłości.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|