|

|
U jezuitów:
|
|
Kolor szat:
|
Wtorek, 18 sierpnia 2026
ŚW. ALBERTA HURTADO, PREZBITERA
Wspomnienie obowiązkowe
|
 |
Godzina Czytań

K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 Ty jesteś, Chryste, zwierzchnikiem i głową
Wszystkich pasterzy Twojego Kościoła,
Przyjmij więc hołdy składane z radością
W święto pasterza.
2 Ty go wybrałeś, by służył Ci wiernie
Jako uczestnik Twojego kapłaństwa;
On zaś z miłością otaczał opieką
Lud odkupiony.
3 Był przewodnikiem i wzorem dla wiernych,
Światłem dla ślepych, ratunkiem ubogich,
Ojcem roztropnym i wszystkim dla wszystkich
Tak jak Apostoł.
4 Chryste, co w niebie nagradzasz zasługi
Świętych pasterzy i dajesz im chwałę,
Pomóż nam dążyć za jego przykładem
Drogą zbawienia.
5 Tobie, o Zbawco i Królu wszechmocny,
Razem z Twym Ojcem i Duchem płomiennym
Cześć, uwielbienie i chwała niech będzie
Teraz i zawsze. Amen.
1 ant.
Panie, niech moje wołanie przyjdzie do Ciebie, * nie ukrywaj przede mną swojego oblicza.
Psalm 102
Modlitwa wygnańca
Bóg nas pociesza w każdym naszym utrapieniu (2 Kor 1, 4)
I
Panie, wysłuchaj modlitwę moją, *
a moje wołanie niech przyjdzie do Ciebie.
Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza *
w dniu mego utrapienia.
Nakłoń ku mnie Twe ucho, *
w dniu, w którym Cię wzywam, szybko mnie wysłuchaj.
Bo dni moje jak dym znikają, *
a moje kości płoną jak w ogniu.
Moje serce wysycha jak spalona trawa, *
zapominam nawet o jedzeniu chleba.
Od głośnego jęku *
skóra przywarła mi do kości.
Jestem podobny do ptaka na pustyni,
jestem jak sowa w ruinach, *
czuwam jak samotny ptak na dachu.
Co dzień mnie znieważają wrogowie, *
srożąc się przeklinają mnie moim własnym imieniem.
Popiół jem zamiast chleba, *
a napój mieszam ze łzami,
Przez Twą zapalczywość i oburzenie, *
boś Ty mnie uniósł i odrzucił.
Obumierają dni moje jak wydłużające się cienie, *
a ja usycham jak trawa.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Panie, niech moje wołanie przyjdzie do Ciebie, / nie ukrywaj przede mną swojego oblicza.
2 ant.
Przychyl się, Panie, * ku modlitwie pokornych.
II
Ty, Panie, trwasz na wieki, *
a imię Twoje przez wszystkie pokolenia.
Powstań i okaż litość Syjonowi,
bo nastała pora, byś nad nim się zmiłował, *
bo już nadeszła godzina.
Albowiem Twoi słudzy miłują jego kamienie, *
żalem ich przejmują jego gruzy.
Poganie będą się bali imienia Pana, *
a Twej chwały wszyscy królowie ziemi.
Bo Pan odbuduje Syjon *
i ukaże się w swym majestacie.
Przychyli się ku modlitwie opuszczonych *
i nie odrzuci ich modłów.
Należy to zapisać dla przyszłych pokoleń, *
lud, który się narodzi, niech wychwala Pana.
Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku, *
popatrzył z nieba na ziemię,
Aby usłyszeć jęki uwięzionych, *
aby skazanych na śmierć uwolnić,
Aby imię Pana głoszono na Syjonie *
i w Jeruzalem Jego chwałę,
Kiedy zgromadzą się razem narody *
i królestwa, by służyć Panu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Przychyl się, Panie, ku modlitwie pokornych.
3 ant.
Ty, Panie, stworzyłeś ziemię * i niebo jest dziełem rąk Twoich.
III
Ustały moje siły w drodze, *
dni moje zostały skrócone.
Mówię: "Boże mój, nie zabieraj mnie w połowie dni moich. *
Twe lata trwają przez wszystkie pokolenia.
Ty niegdyś stworzyłeś ziemię *
i niebo jest dziełem rąk Twoich.
One przeminą, ale Ty zostaniesz,
zestarzeją się wszystkie jak suknia, *
jak szatę je zmieniasz i stają się odmienione.
Ty zaś taki sam jesteś zawsze *
i lata Twoje nie mają końca.
Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą, *
a ich potomstwo będzie trwało w Twej obecności".
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Ty, Panie, stworzyłeś ziemię / i niebo jest dziełem rąk Twoich.
K.
Słuchaj, mój ludu, nauki mojej.
W.
Nakłońcie swe uszy na słowa ust moich.
|
|
Z Księgi proroka Izajasza
|
7, 1-17
|
W bojaźni wojny znak Emmanuela
Za czasów Achaza, syna Jotama, syna Ozjasza, króla Judy, wyruszył Resin, król Aramu, z Pekachem, synem Remaliasza, królem Izraela, przeciw Jerozolimie, aby z nią toczyć wojnę, ale nie mógł jej zdobyć.
I przyniesiono tę wiadomość do domu Dawida: "Aram stanął obozem w Efraimie!" Wówczas zadrżało serce króla i serce ludu jego, jak drżą od wichru drzewa w lesie. Pan zaś rzekł do Izajasza: "Wyjdźże naprzeciw Achaza, ty i twój synek, Szear-Jaszub, na koniec kanału Wyższej Sadzawki, na drogę Pola Folusznika, i powiesz do niego:
«Uważaj, bądź spokojny, nie bój się!... Niech twoje serce nie słabnie z powodu tych dwóch oto niedopałków dymiących głowni, z powodu zaciekłości Resina, Aramejczyków i syna Remaliasza: dlatego że Aramejczycy, Efraim i syn Remaliasza postanowili twą zgubę, mówiąc: Wtargnijmy do Judei, przeraźmy ją i podbijmy dla siebie, a królem nad nią ustanowimy syna Tabeela! Tak mówi Pan Bóg: Nic z tego - nie stanie się tak! Bo stolicą Aramu jest Damaszek, a głową Damaszku Resin; i stolicą Efraima jest Samaria, a głową Samarii syn Remaliasza; ale jeszcze sześćdziesiąt pięć lat, a Efraim, zdruzgotany, przestanie być narodem. Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się»".
I znowu Pan przemówił do Achaza tymi słowami: "Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze". Lecz Achaz odpowiedział: "Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę".
Wtedy rzekł Izajasz: "Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel. Śmietanę i miód spożywać będzie, aż się nauczy odrzucać zło, a wybierać dobro. Bo zanim Chłopiec będzie umiał odrzucać zło, a wybierać dobro, zostanie opuszczona kraina, której dwóch królów ty się uląkłeś. Pan sprowadzi na ciebie i na twój lud, i na dom twego ojca czasy, jakich nie było od chwili odpadnięcia Efraima od Judy".
|
|
|
por. Iz 7, 14; 8, 10; Łk 1, 30. 31
|
W.
Oto Panna pocznie i porodzi Syna; * I nazwą Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg jest z nami.
K.
Nie bój się, Maryjo; oto poczniesz i porodzisz Syna. W. I nazwą Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg jest z nami.
Z niewydanych pism ascetycznych św. Alberta Hurtado: "Zawsze w kontakcie z Bogiem"
Pokój wewnętrzny tylko w Bogu
Pytasz mnie, jakim cudem żyję w takim pokoju ducha? Ja sam zresztą nie przestaję siebie o to pytać, bo przecież niemal tonę dnia każdego we wszelkiego rodzaju działalności: korespondencja, telefony, pisanie artykułów, wizyty. Dodaj do tego zajęcia, które się jedne na drugie nakładają: kongresy, tygodnie studiów, konferencje obiecane łaskawie, by nie dać negatywnej odpowiedzi lub nie stracić okazji do czynienia dobra; opłacanie rachunków, podejmowanie decyzji wobec nieprzewidzianych wydarzeń. Trzeba określić to, co trzeba czynić najpierw w tak pilnym i trudnym apostolstwie, tym bardziej, że materializm nie odniósł jeszcze ostatecznego zwycięstwa. Jestem często jak skała, w którą uderzają fale ze wszystkich stron. Można tylko uciec wznosząc się ku górze.
Szczęśliwe życie czynne, całe poświęcone Bogu i ofiarowane ludziom, i którego nadmiar prowadzi mnie i kieruje do Boga! On jest jedynym ratunkiem. On jest moją jedyną ucieczką pośród wszystkich zajęć i trosk.
Zdarzają się także mroczne chwile. Uwaga skupia się nieustannie na tych samych sprawach do tego stopnia, że przychodzi czas, kiedy już nie możesz więcej. W głowie ból i pustka, brakuje wyobraźni i zawodzi pamięć. Któż nie przeżył takich chwil?
Nie pozostaje wtedy nic innego, jak zgodzić się i zatrzymać na kilka dni, miesięcy czy lat. Nie pomoże być upartym; trzeba poddać się. I wówczas, jak w każdej trudnej chwili, uciekam się do Boga, powierzam Mu samego siebie i swoją wolę powierzam Jego ojcowskiej opatrzności, nawet jeżeli już nie mam sił, by do Niego mówić. Jakżeż pojąłem Jego dobroć nawet w takich momentach.
W Bogu czuję się pełen nadziei, niemal nieskończonej. Znikają troski. Powierzam Mu je. Oddaję się cały w Jego ręce. Należę do Niego. On troszczy się o wszystko i o mnie samego. W końcu moja dusza na nowo jest spokojna. Wczorajsze niepokoje, niezliczone troski, aby "nadeszło Twoje królestwo", a nawet niedawna wielka udręka, że Jego wrogowie odniosą zwycięstwo - to wszystko ustępuje wobec ukojenia Bożego, które napełnia głębię mej duszy. Bóg - niewzruszona skała, na której rozbijają się wszystkie fale. Bóg - doskonały blask, którego nie przesłoni żadna skaza. Bóg - ostateczny zwycięzca przebywa we mnie. Osiągam Go w pełni u kresu mojej miłości. Cała ma dusza spoczywa w Nim, słodko i spokojnie, tak jakby skończyły się wszystkie życiowe boje, niepewności i niebezpieczeństwa. Ogarnia mnie i przenika Jego światło. On mnie miłuje.
|
|
|
Ga 2, 20; Iz 61, 1
|
W.
Żyję wiarą Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. * Żyję już nie ja, żyje bowiem we mnie Chrystus.
K.
Duch Boży nade mną, ponieważ Pan mnie namaścił; posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę cichym i abym leczył skruszonych w sercu. W. Żyję już nie ja, żyje bowiem we mnie Chrystus.
Módlmy się.
Boże i Ojcze nasz, Ty w świętym Albercie dałeś nam znak Twojego umiłowania, daj nam przez jego wstawiennictwo, byśmy trwając nieustannie przy Twojej woli, * mogli naszym braciom towarzyszyć miłością i w ten sposób szerzyć królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|