K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 Królu chwalebny wyznawców
I męczenników nagrodo,
Tym, którzy Ciebie wybrali,
Otwierasz niebios podwoje.
2 Boże, wysłuchaj łaskawie
Modlitwy pełnej pokory:
Odpuść nam zło popełnione,
Gdy męczenników sławimy.
3 Mocnych wywyższasz przez mękę,
Dla słabych masz miłosierdzie;
Racz nasze winy zapomnieć
I obdarz nas przebaczeniem.
4 Tobie, łaskawy nasz Ojcze,
W jedności z Synem i Duchem,
Chwała, majestat, podzięka
Niech będzie teraz i zawsze. Amen.
1 ant.
Panie, niech moje wołanie przyjdzie do Ciebie, * nie ukrywaj przede mną swojego oblicza.
Psalm 102
Modlitwa wygnańca
Bóg nas pociesza w każdym naszym utrapieniu (2 Kor 1, 4)
I
Panie, wysłuchaj modlitwę moją, *
a moje wołanie niech przyjdzie do Ciebie.
Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza *
w dniu mego utrapienia.
Nakłoń ku mnie Twe ucho, *
w dniu, w którym Cię wzywam, szybko mnie wysłuchaj.
Bo dni moje jak dym znikają, *
a moje kości płoną jak w ogniu.
Moje serce wysycha jak spalona trawa, *
zapominam nawet o jedzeniu chleba.
Od głośnego jęku *
skóra przywarła mi do kości.
Jestem podobny do ptaka na pustyni,
jestem jak sowa w ruinach, *
czuwam jak samotny ptak na dachu.
Co dzień mnie znieważają wrogowie, *
srożąc się przeklinają mnie moim własnym imieniem.
Popiół jem zamiast chleba, *
a napój mieszam ze łzami,
Przez Twą zapalczywość i oburzenie, *
boś Ty mnie uniósł i odrzucił.
Obumierają dni moje jak wydłużające się cienie, *
a ja usycham jak trawa.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Panie, niech moje wołanie przyjdzie do Ciebie, / nie ukrywaj przede mną swojego oblicza.
2 ant.
Przychyl się, Panie, * ku modlitwie pokornych.
II
Ty, Panie, trwasz na wieki, *
a imię Twoje przez wszystkie pokolenia.
Powstań i okaż litość Syjonowi,
bo nastała pora, byś nad nim się zmiłował, *
bo już nadeszła godzina.
Albowiem Twoi słudzy miłują jego kamienie, *
żalem ich przejmują jego gruzy.
Poganie będą się bali imienia Pana, *
a Twej chwały wszyscy królowie ziemi.
Bo Pan odbuduje Syjon *
i ukaże się w swym majestacie.
Przychyli się ku modlitwie opuszczonych *
i nie odrzuci ich modłów.
Należy to zapisać dla przyszłych pokoleń, *
lud, który się narodzi, niech wychwala Pana.
Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku, *
popatrzył z nieba na ziemię,
Aby usłyszeć jęki uwięzionych, *
aby skazanych na śmierć uwolnić,
Aby imię Pana głoszono na Syjonie *
i w Jeruzalem Jego chwałę,
Kiedy zgromadzą się razem narody *
i królestwa, by służyć Panu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Przychyl się, Panie, ku modlitwie pokornych.
3 ant.
Ty, Panie, stworzyłeś ziemię * i niebo jest dziełem rąk Twoich.
III
Ustały moje siły w drodze, *
dni moje zostały skrócone.
Mówię: "Boże mój, nie zabieraj mnie w połowie dni moich. *
Twe lata trwają przez wszystkie pokolenia.
Ty niegdyś stworzyłeś ziemię *
i niebo jest dziełem rąk Twoich.
One przeminą, ale Ty zostaniesz,
zestarzeją się wszystkie jak suknia, *
jak szatę je zmieniasz i stają się odmienione.
Ty zaś taki sam jesteś zawsze *
i lata Twoje nie mają końca.
Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą, *
a ich potomstwo będzie trwało w Twej obecności".
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Ty, Panie, stworzyłeś ziemię / i niebo jest dziełem rąk Twoich.
K.
Słuchaj, mój ludu, nauki mojej.
W.
Nakłońcie swe uszy na słowa ust moich.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
Z Księgi proroka Izajasza
|
7, 1-17
|
W bojaźni wojny znak Emmanuela
Za czasów Achaza, syna Jotama, syna Ozjasza, króla Judy, wyruszył Resin, król Aramu, z Pekachem, synem Remaliasza, królem Izraela, przeciw Jerozolimie, aby z nią toczyć wojnę, ale nie mógł jej zdobyć.
I przyniesiono tę wiadomość do domu Dawida: "Aram stanął obozem w Efraimie!" Wówczas zadrżało serce króla i serce ludu jego, jak drżą od wichru drzewa w lesie. Pan zaś rzekł do Izajasza: "Wyjdźże naprzeciw Achaza, ty i twój synek, Szear-Jaszub, na koniec kanału Wyższej Sadzawki, na drogę Pola Folusznika, i powiesz do niego:
«Uważaj, bądź spokojny, nie bój się!... Niech twoje serce nie słabnie z powodu tych dwóch oto niedopałków dymiących głowni, z powodu zaciekłości Resina, Aramejczyków i syna Remaliasza: dlatego że Aramejczycy, Efraim i syn Remaliasza postanowili twą zgubę, mówiąc: Wtargnijmy do Judei, przeraźmy ją i podbijmy dla siebie, a królem nad nią ustanowimy syna Tabeela! Tak mówi Pan Bóg: Nic z tego - nie stanie się tak! Bo stolicą Aramu jest Damaszek, a głową Damaszku Resin; i stolicą Efraima jest Samaria, a głową Samarii syn Remaliasza; ale jeszcze sześćdziesiąt pięć lat, a Efraim, zdruzgotany, przestanie być narodem. Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się»".
I znowu Pan przemówił do Achaza tymi słowami: "Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze". Lecz Achaz odpowiedział: "Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę".
Wtedy rzekł Izajasz: "Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel. Śmietanę i miód spożywać będzie, aż się nauczy odrzucać zło, a wybierać dobro. Bo zanim Chłopiec będzie umiał odrzucać zło, a wybierać dobro, zostanie opuszczona kraina, której dwóch królów ty się uląkłeś. Pan sprowadzi na ciebie i na twój lud, i na dom twego ojca czasy, jakich nie było od chwili odpadnięcia Efraima od Judy".
|
Z Księgi Koheleta
|
3, 1-22
|
Rozmaitość czasów
Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem. Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.
Cóż przyjdzie pracującemu z trudu, jaki sobie zadaje? Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.
Poznałem, że dla niego nic lepszego, jak cieszyć się i o to dbać, by szczęścia zaznać w swym życiu. Bo też, że człowiek je i pije, i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie - to wszystko dar Boży.
Poznałem, że wszystko, co czyni Bóg, na wieki będzie trwało: do tego nic dodać nie można ani od tego coś odjąć. A Bóg tak działa, by się Go ludzie bali. To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest; Bóg przywraca to, co przeminęło.
I dalej widziałem pod słońcem: w miejscu sądu - niegodziwość, w miejscu sprawiedliwości - nieprawość. Powiedziałem sobie: Zarówno sprawiedliwego, jak i bezbożnego będzie sądził Bóg; na każdą bowiem sprawę i na każdy czyn jest czas wyznaczony. Powiedziałem sobie: Ze względu na synów ludzkich tak się dzieje. Bóg chce ich bowiem doświadczyć, żeby wiedzieli, że sami przez się są tylko zwierzętami. Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt, bo wszystko jest marnością. Wszystko idzie na jedno miejsce: powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca. Któż pozna, czy siła życiowa synów ludzkich idzie w górę, a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół do ziemi?
Zobaczyłem więc, że nie ma nic lepszego nad to, że się człowiek cieszy ze swych dzieł, gdyż taki jego udział. Bo któż mu pozwoli widzieć, co stanie się potem?
|
|
|
por. Iz 7, 14; 8, 10; Łk 1, 30. 31
|
W.
Oto Panna pocznie i porodzi Syna; * I nazwą Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg jest z nami.
K.
Nie bój się, Maryjo; oto poczniesz i porodzisz Syna. W. I nazwą Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg jest z nami.
Świadectwo Klaudiusza Masson, kapłana deportowanego do Rochefort
(Claude Masson, Manuel d'education chrétienne, Nancy, 1815, t. 3, s. 330, 332-333, 336-337)
Upodobnić się do Chrystusa w Męce
Nasi strażnicy uważali nas za wyrzutków społeczeństwa, którzy utracili wszelkie prawa ludzkie, i których można zdeptać jak obrzydliwe robactwo bez narażania się na posądzenie o niesprawiedliwość.
Bóg pozwalał na to, by powiększyć nagrodę za nasze cierpienia, upodabniając nas doskonalej do swego Syna w Jego męce. Nie było większej pociechy w naszych cierpieniach, nic bardziej nie dawało mocy w próbach, jak myśl o tym, że Jezus, który króluje w niebie z wysokiego swego tronu, towarzyszy naszej walce. On pierwszy, przed nami i dla nas, był związany, biczowany, bity po twarzy, opluty, cierniem ukoronowany, napojony żółcią i octem, przybity do krzyża, u stóp którego Jego wrogowie przeklinali Go i bluźnili Mu.
Ta duchowa wizja naszego Odkupiciela wlewała w nasze serca niewymowną słodycz, tak że to, co nas otaczało, traktowaliśmy jako powód do wielkiej radości. Uważaliśmy się za szczęśliwych, że zostaliśmy wybrani spośród tylu innych, by naśladować naszego Boskiego Mistrza. Byliśmy przekonani, iż Jezus chciał, by w ciągu wieków każdy dogmat wiary był w jakiś sposób podtrzymywany i umacniany w Kościele poprzez krew licznych męczenników. Liczba ta była większa lub mniejsza, w zależności od ważności zwalczanej prawdy wiary. Uważaliśmy, że naprawdę jest dla nas zaszczytem być prześladowanymi i skazanymi, aby wzmocnić nauczanie władzy duchownej, niezależnej od władzy, którą z woli Bożej ma Stolica Apostolska i ogólnie cały episkopat.
Pan ukazał świętość jednego ze swoich sług, którym był ojciec Sebastian, kapucyn z klasztoru w Nancy. Umarł on na jednej z barek.
Zobaczono go pewnego rana na klęczkach, z rękoma skrzyżowanymi, z oczyma zwróconymi do nieba, z ustami otwartymi. Początkowo nie zwracaliśmy na niego uwagi, byliśmy bowiem przyzwyczajeni widzieć go modlącego się w ten sposób, również w czasie choroby. Minęło pół godziny, zaczęliśmy się dziwić, że pozostaje ciągle w tej niewygodnej i trudnej do utrzymania w tej chwili pozycji, ponieważ morze było wzburzone i barka kołysała się mocno. Najpierw myśleliśmy, że znajduje się w ekstazie. Zbliżyliśmy się, by mu się przyjrzeć z bliska. Kiedy dotknęliśmy jego twarzy i rąk, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że w tej pozycji oddał duszę Bogu.
Wobec tego zawołaliśmy marynarzy ze statku, którzy widząc to, nie mogli powstrzymać się od łez i okrzyków podziwu. W ich sercach obudziła się wiara. Wielu spośród nich, odsłaniając ramiona, pokazywało wypalone na skórze rozpalonym kamieniem znaki krzyża oraz postanawiało powrócić do religii, którą porzuciło.
|
|
|
Mt 5, 44-45. 48; Łk 6, 27
|
W.
Miłujcie waszych nieprzyjaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, / i módlcie się za tych, którzy was prześladują. * Tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie.
K.
Bądźcie więc doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. W. Tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie.
Módlmy się.
Panie, nasz Boże, który błogosławionym męczennikom Janowi Ludwikowi, Protazemu i Sebastianowi dałeś łaskę wierności i przebaczenia w budzącym wstręt udręczeniu, spraw przez ich pośrednictwo, * abyśmy zawsze byli wierni Kościołowi i stale gotowi do pojednania się z braćmi.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|