|

|
W zakonach franciszkańskich:
|
|
Kolor szat:
|
Wtorek, 14 lipca 2026
ŚW. FRANCISZKA SOLANO, PREZBITERA
Wspomnienie dowolne
|
 |
Godzina Czytań

K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 Ty jesteś, Chryste, zwierzchnikiem i głową
Wszystkich pasterzy Twojego Kościoła,
Przyjmij więc hołdy składane z radością
W święto pasterza.
2 Ty go wybrałeś, by służył Ci wiernie
Jako uczestnik Twojego kapłaństwa;
On zaś z miłością otaczał opieką
Lud odkupiony.
3 Był przewodnikiem i wzorem dla wiernych,
Światłem dla ślepych, ratunkiem ubogich,
Ojcem roztropnym i wszystkim dla wszystkich
Tak jak Apostoł.
4 Chryste, co w niebie nagradzasz zasługi
Świętych pasterzy i dajesz im chwałę,
Pomóż nam dążyć za jego przykładem
Drogą zbawienia.
5 Tobie, o Zbawco i Królu wszechmocny,
Razem z Twym Ojcem i Duchem płomiennym
Cześć, uwielbienie i chwała niech będzie
Teraz i zawsze. Amen.
1 ant.
Bóg wstaje i pierzchają przed Jego obliczem * ci, którzy Go nienawidzą.
Psalm 68
Triumfalne wejście Pana
Chrystus, wstąpiwszy do góry, wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary (Ef 4, 8)
I
Bóg wstaje i rozpraszają się Jego wrogowie,
pierzchają przed Jego obliczem *
ci, którzy Go nienawidzą.
Jak dym przez wiatr rozwiany,
jak wosk, co rozpływa się przy ogniu, *
tak giną przed Bogiem grzesznicy.
A sprawiedliwi cieszą się i weselą przed Bogiem, *
i rozkoszują radością.
Śpiewajcie Bogu, grajcie Jego imieniu,
równajcie drogę przed Tym, który dosiada obłoków, *
cieszcie się Panem, przed Nim się weselcie.
Ojcem dla sierot i wdów opiekunem *
jest Bóg w swym świętym mieszkaniu.
Bóg dom gotuje dla opuszczonych,
jeńców prowadzi ku lepszemu życiu, *
tylko oporni zostają na zeschłej ziemi.
Boże, gdy szedłeś przed ludem Twoim, *
gdy kroczyłeś przez pustynię,
Zadrżała ziemia, niebo deszcz zesłało *
przed obliczem Boga, przed Bogiem Izraela.
Deszcz obfity zesłałeś, Boże, *
Tyś orzeźwił swe znękane dziedzictwo.
Twoja rodzina, Boże, znalazła to mieszkanie, *
które w swej dobroci dałeś ubogiemu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Bóg wstaje i pierzchają przed Jego obliczem / ci, którzy Go nienawidzą.
2 ant.
Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, * Pan ratuje nas od śmierci.
II
Pan rozkaz wydaje,
a liczni wysłannicy głoszą dobrą nowinę: *
"Wielkie wojsko jest rozgromione!
Uciekają królowie zastępów, uciekają, *
a mieszkanka domu dzieli łupy.
Gdy wy spoczywaliście pośród zagród dla trzody,
pokryły się srebrem skrzydła gołębicy, *
lśniły jej pióra zieloną śniedzią złota.
Gdy tam Wszechmocny królów rozpraszał, *
na górę Salmon opadały śniegi".
Góry Baszanu, to góry wysokie, *
góry Baszanu, to góry urwiste.
Czemu, góry urwiste, z zazdrością patrzycie
na górę, gdzie Bogu mieszkać się spodobało *
i gdzie Bóg będzie przebywał na zawsze?
Rydwanów Bożych jest tysiąc tysięcy: *
to Pan do świątyni przybywa z Synaju.
Wstąpiłeś na wyżynę biorąc jeńców w niewolę,
przyjąłeś ludzi jako daninę, *
nawet opornych wprowadzasz do swojego domu.
Pan przez wszystkie dni niech będzie błogosławiony, *
Bóg, który nas dźwiga co dzień, Zbawienie nasze!
Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, *
Pan ratuje nas od śmierci.
Bóg kruszy głowy swoich wrogów, *
zarosłą czaszkę grzesznika.
Pan powiedział: "Wyprowadzę cię z Baszanu, *
wyprowadzę ciebie z morskiej głębiny,
Aby we krwi twoja stopa brodziła, *
by języki psów twoich miały kąsek z wrogów".
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Bóg nasz jest Bogiem, który wyzwala, / Pan ratuje nas od śmierci.
3 ant.
Królestwa ziemi, * śpiewajcie Bogu.
III
Oto widać, Boże, Twój pochód, *
pochód Boga mego i Króla do świątyni.
Przodem idą śpiewacy, na końcu harfiarze, *
w środku dziewczęta uderzają w bębenki.
Chórem błogosławcie Boga na świętym zgromadzeniu, *
błogosławcie Pana, zrodzeni z Izraela.
Tam na czele idzie Beniamin,
książęta Judy z hufcami, *
książęta Zabulona i Neftalego.
Boże, okaż swoją potęgę, *
potęgę Bożą, której dla nas użyłeś.
W Twej świątyni nad Jeruzalem *
niech królowie złożą Tobie dary.
Skarć dzikie zwierzę żyjące w sitowiu, *
stada byków z cielcami narodów.
Niech padną na twarze przynoszący srebro, *
rozprosz narody, które cieszą się z wojen.
Niech możnowładcy nadejdą z Egiptu, *
niech Etiopia wyciągnie swe ręce do Boga.
Śpiewajcie Bogu, królestwa ziemi, *
zagrajcie Panu.
On przemierza odwieczne niebiosa; *
oto wydał głos swój, głos potężny.
Uznajcie moc Bożą,
Jego majestat jest nad Izraelem, *
a Jego potęga w obłokach.
Groźny jest Bóg w świątyni, Bóg Izraela,
On sam swojemu ludowi daje potęgę i siłę. *
Niech będzie Bóg błogosławiony!
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Królestwa ziemi, śpiewajcie Bogu.
K.
Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg.
W.
Oto ogłasza pokój swojemu ludowi.
|
|
Z Pierwszej Księgi Królewskiej
|
19, 1-9a. 11-21
|
Pan ukazuje się Eliaszowi
Kiedy Achab opowiedział Izebeli wszystko, co Eliasz uczynił i jak pozabijał mieczem proroków, wtedy Izebel wysłała do Eliasza posłańca, aby powiedział: "Chociaż ty jesteś Eliasz, to jednak ja jestem Izebel! Niech to sprawią bogowie i tamto dorzucą, jeśli nie postąpię jutro z twoim życiem, jak się stało z życiem każdego z nich".
Wtedy Eliasz, zląkłszy się, powstał i ratując się ucieczką, przyszedł do Beer-Szeby w Judzie i tam zostawił swego sługę, a sam na odległość jednego dnia drogi poszedł na pustynię. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców, i pragnąc umrzeć, rzekł: "Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków". Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: "Wstań, jedz!" Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się położył.
Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go, powiedział: "Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga". Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb.
Tam wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: "Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!" A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: "Co ty tu robisz, Eliaszu?" Eliasz zaś odpowiedział: "Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie". Wtedy Pan rzekł do niego: "Idź, wracaj twoją drogą ku pustyni Damaszku. A kiedy tam przybędziesz, namaścisz Chazaela na króla Aramu. Później namaścisz Jehu, syna Nimsziego, na króla Izraela. A wreszcie Elizeusza, syna Szafata z Abel-Mechola, namaścisz na proroka po tobie. A stanie się tak: uratowanego przed mieczem Chazaela zabije Jehu, a uratowanego przed mieczem Jehu zabije Elizeusz. Zostawię jednak w Izraelu siedem tysięcy takich, których kolana nie ugięły się przed Baalem i których usta go nie ucałowały".
Eliasz stamtąd poszedł i odnalazł Elizeusza, syna Szafata, orzącego: dwanaście par wołów przed nim, a on przy dwunastej. Wtedy Eliasz, podszedłszy do niego, zarzucił na niego swój płaszcz. Wówczas Elizeusz zostawił woły i pobiegłszy za Eliaszem, powiedział: "Pozwól mi ucałować mego ojca i moją matkę, abym potem poszedł za tobą". On mu odpowiedział: "Idź i wracaj, bo po co to ci uczyniłem?" Wtedy powrócił do niego i zaraz wziął parę wołów, złożył je na ofiarę, a na jarzmie wołów ugotował ich mięso oraz dał ludziom, aby zjedli. Następnie wybrał się i poszedłszy za Eliaszem, stał się jego sługą.
|
|
|
por. Wj 33, 22. 20; J 1, 18
|
W.
Rzekł Pan do Mojżesza: Gdy przechodzić będzie moja chwała, / postawię cię w rozpadlinie skały / i położę rękę moją na tobie, aż przejdę. * Bo żaden człowiek nie może oglądać Boga i pozostać przy życiu.
K.
Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Syn, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. W. Bo żaden człowiek nie może oglądać Boga i pozostać przy życiu.
Z życiorysu św. Franciszka Solano napisanego przez współczesnego autora
(Acta Sanctorum, Iulii 5, Parisiis 1868, s. 884-886)
Boże mojej duszy, jak wspaniały jesteś: bądź pochwalony
Całe życie sługi Bożego Franciszka było jednym krzyżem i udręką. Jednak dwa miesiące przed swoją śmiercią, aby za cenę chrześcijańskiej cierpliwości mógł otrzymać boskie obietnice, odczuwał silniejsze boleści, które związane z wysoką gorączką, zmuszały go do pozostania w łóżku.
Żadna choroba nie potrafiła go odwieść od modlitwy. Przeciwnie, w tych ostatnich dniach wzbił się na taki poziom kontemplacji, iż zdawało się, że stale przebywa wśród aniołów. A ponieważ nie dbał przy tym o zaspokojenie potrzeb ciała, wierzono - a takiego zdania byli również doświadczeni lekarze - że jego życie jest w cudowny sposób podtrzymywane. Z wielką pobożnością powtarzał ulubiony przez siebie akt strzelisty: "Niech będzie Bóg uwielbiony" albo też inny temu podobny. Czasem prosił, aby recytowano mu psalmy: "Błogosław, duszo moja, Pana" oraz "Chwal, duszo moja, Pana". Doznawał przy tym niewypowiedzianego wzruszenia. Życzył sobie również, aby mu czytano ów urywek z Ewangelii św. Jana, rozpoczynający się od słów: "Było to przed Świętem Paschy". Słowa te, a zwłaszcza opis ukrzyżowania, szczególnie go wzruszały. Rozpoczynał wówczas rozmawiać z Chrystusem i dziękując Mu, uwielbiał Jego dobroć i miłosierdzie, tak hojnie okazane jemu jako grzesznikowi. Również w hymnach ku czci Najświętszej Dziewicy znajdował wielkie umocnienie. Ich rozważanie przepełniało go radością i skłaniało do oddawania Jej czci. Pewnego razu powiedział do swojego spowiednika: "Pomóż mi, ojcze, wychwalać Boga" i zaraz dodał: "Boże mój, Tyś moim Stwórcą, Królem i Ojcem, Tyś rozkoszą, Tyś moim wszystkim". To powiedziawszy, zapłonął taką miłością Boga, że dusza zatopiona w sprawach wewnętrznych i cała pochłonięta rozkoszami duchowymi pozostawiła zmysły nieczułe i ciało nieruchome jak marmur.
Piątego dnia przed śmiercią powiedział do brata Jana Gomeza, któremu powierzono troskę o chorych: "Czy dostrzegasz, bracie, wielkie względem mnie miłosierdzie Boga, który udzielił mi sił do zwyciężenia nieprzyjaciela?". Na trzy dni przed śmiercią zwracając się do usługującego mu zakonnika, płacząc i wzdychając, wyrzekł: "Skądże to, mój Panie Jezu, że Ty zostałeś ukrzyżowany, a ja przez Twoje sługi jestem pielęgnowany, Tyś obnażony, a ja odziany, Tyś policzkowany i cierniem ukoronowany, a ja tylu dobrami obsypany i tylu dobrodziejstwami pocieszony?". Następnego dnia w obecności wielu braci zawołał: "O Boże mej duszy, bądź pochwalony, jak wielka jest Twoja dla mnie łaskawość. Cieszę się, mój Panie, że jesteś Bogiem, jak wspaniały jesteś!"
W noc poprzedzającą jego przejście do Pana zapadł w głęboką ekstazę. Wszyscy obok stojący sądzili, że skonał. On jednak, wkrótce odzyskawszy przytomność, zawołał: "Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: pójdziemy do domu Pana". Odtąd aż do końca życia biła z jego twarzy wielka radość, ożywienie i wdzięk, a dusza jego, pełna pogody na skutek obiecanego dobra, wyraźnie okazywała radość. Kiedy pewien brat powiedział mu: "Ojcze, ponieważ Bóg za niedługo zabierze cię do nieba, pamiętaj o mnie, gdy wejdziesz do wiecznego królestwa", odpowiedział wesołym tonem: "Rzeczywiście, idę do nieba, lecz jest to zasługą męki i śmierci Chrystusa. Ja bowiem jestem największym grzesznikiem. Kiedy przybędę do ojczyzny, będę dla ciebie dobrym przyjacielem".
|
|
|
Ef 3, 8. 12. 6
|
W.
Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: / ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa; * W Nim mamy śmiały przystęp do Ojca z ufnością dzięki wierze w Niego.
K.
To znaczy, że poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie. W. W Nim mamy śmiały przystęp do Ojca z ufnością dzięki wierze w Niego.
Módlmy się.
Boże, Ty przez świętego Franciszka wprowadziłeś do Kościoła wiele ludów Ameryki, dzięki jego zasługom i modlitwom umocnij naszą więź z Tobą, * a narody, które jeszcze Ciebie nie znają, natchnij bojaźnią Twojego Imienia.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|