|

|
W zakonie dominikańskim:
|
|
Kolor szat:
|
Czwartek, 9 lipca 2026
ŚWIĘTYCH MĘCZENNIKÓW FRANCISZKA FERNANDEZA DE CAPILLAS, PREZBITERA, PIOTRA SANS, BISKUPA, AUGUSTYNA ZHAO RONG, PREZBITERA, I TOWARZYSZY, MĘCZENNIKÓW
Wspomnienie dowolne
|
 |
Godzina Czytań

K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 Ty, który hojnie przebaczasz,
Zapal w nas miłość ku Tobie,
Aby przez Twoją łaskawość
Serca obmyły się z winy.
2 Dotąd błądziliśmy w mroku
Jako nieszczęśni wygnańcy;
Ty jednak, Światło rozbitków,
Daj nam spoczynek przy Tobie.
3 Jakże szczęśliwe jest serce
Ciebie spragnione, o Prawdo;
Jakże szczęśliwe są oczy
W Tobie utkwione, o Życie!
4 Ci, którzy wznieśli swe myśli
Ponad marności doczesne,
Pełni podziwu dla Ciebie,
Mogą Cię sławić z weselem.
5 Usłysz nas, Ojcze najlepszy,
Razem z Twym Synem i Duchem,
Ty, który pełen potęgi
Rządzisz wiecznością i czasem. Amen.
1 ant.
Wybawiłeś nas, Panie, * i nieustannie sławimy Twe imię.
Psalm 44
Modlitwa w czasie klęski narodu
We wszelkich przeciwnościach odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (por. Rz 8, 37)
I
Boże, słyszeliśmy na własne uszy,
ojcowie nasi nam opowiedzieli *
o czynach, których za ich dni dokonałeś w pradawnych czasach.
Ty własną ręką zasadziłeś ich po wygnaniu pogan; *
by ich rozprzestrzenić, wypleniłeś narody.
Bo nie zdobyli ziemi mieczem swoim *
ani ich nie ocaliło własne ramię,
Lecz ramię i prawica Twoja, *
i światło Twego oblicza, boś ich umiłował.
Ty, mój Boże, jesteś moim Królem, *
który zapewnił zwycięstwo Jakubowi.
Dzięki Tobie starliśmy naszych wrogów, *
w imię Twoje zdeptaliśmy napastników.
Bo nie zaufałem mojemu łukowi *
ani mój miecz mnie nie ocalił,
Lecz Ty nas wybawiłeś od wrogów *
i zawstydziłeś tych, co nas nienawidzą.
Każdego dnia chlubimy się Bogiem *
i nieustannie sławimy Twe imię.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Wybawiłeś nas, Panie, / i nieustannie sławimy Twe imię.
2 ant.
Przebacz, Panie, * i nie wydawaj swego ludu na wzgardę.
II
A jednak nas odrzuciłeś i okryłeś wstydem, *
już nie wyruszasz z naszymi wojskami.
Sprawiłeś, że ustępujemy przed wrogiem, *
a ci, co nas nienawidzą, łup sobie zdobyli.
Na rzeź nas wydałeś jak owce *
i rozproszyłeś między poganami.
Swój lud sprzedałeś za bezcen *
i niewiele zyskałeś z tej sprzedaży.
Wystawiłeś nas na wzgardę sąsiadów, *
na śmiech otoczenia, na urągowisko.
Uczyniłeś nas przysłowiem wśród pogan, *
głowami potrząsają nad nami ludy.
Moja zniewaga jest zawsze przede mną *
i wstyd mi twarz okrywa,
Na głos miotającego szyderstwa i obelgi, *
wobec mściwego nieprzyjaciela.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Przebacz, Panie, / i nie wydawaj swego ludu na wzgardę.
3 ant.
Powstań, Panie, * i wyzwól nas przez swoją łaskę.
III
Wszystko to na nas przyszło,
choć nie zapomnieliśmy o Tobie *
i nie złamaliśmy Twojego przymierza.
Nie odwróciło się nasze serce *
ani kroki nie zboczyły z Twej ścieżki,
Kiedy nas starłeś w krainie szakali *
i okryłeś nas mrokiem.
Gdybyśmy zapomnieli imię naszego Boga *
i wyciągali ręce do boga obcego,
Czyżby Bóg nie dostrzegł tego, *
On, który zna tajniki serca?
Lecz to z powodu Ciebie ciągle nas mordują, *
mają nas za owce na rzeź przeznaczone.
Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? *
Przebudź się! Nie odrzucaj nas na zawsze!
Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze, *
zapominasz o naszej nędzy i ucisku?
W proch runęło nasze życie, *
ciałem przylgnęliśmy do ziemi.
Powstań, przyjdź nam na pomoc *
i wyzwól nas przez swoją łaskę!
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Powstań, Panie, i wyzwól nas przez swoją łaskę.
K.
Panie, do kogóż pójdziemy?
W.
Ty masz słowa życia wiecznego.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
Z Pierwszej Księgi Kronik
|
22, 5-19
|
Przygotowania Dawida do budowy świątyni
W owych dniach rzekł Dawid: "Mój syn, Salomon, jest młody i wątły, a dom, jaki ma być zbudowany dla Pana, ma się wyróżniać okazałością, sławą i wspaniałością wobec wszystkich krajów; ja więc muszę poczynić przygotowania dla niego". I wiele przygotował Dawid przed swoją śmiercią. Potem zawołał syna swego, Salomona, i nakazał mu zbudować świątynię dla Pana, Boga Izraela. Tak przemówił Dawid do Salomona: "Synu mój, ja sam zamierzałem zbudować świątynię dla imienia Pana, Boga mego. Ale Pan skierował do mnie takie słowa: «Przelałeś wiele krwi, prowadząc wielkie wojny, dlatego nie zbudujesz domu imieniu memu, albowiem zbyt wiele krwi wylałeś na ziemię wobec Mnie. Oto urodzi ci się syn, będzie on mężem pokoju, bo udzielę mu pokoju ze wszystkimi wrogami jego wokoło; będzie miał bowiem na imię Salomon i za dni jego dam Izraelowi pokój i odpoczynek. On to zbuduje dom dla imienia mego, on też będzie dla Mnie synem, a Ja będę dla niego ojcem i tron jego królowania nad Izraelem utwierdzę na wieki».
Teraz, synu mój, niechaj Pan będzie z tobą, aby ci się powodziło i abyś zbudował dom Panu, Bogu twemu, jak On zapowiedział o tobie. Oby tylko Pan użyczył ci roztropności i rozsądku, gdy cię postawi nad Izraelem, abyś przestrzegał prawa Pana, Boga twego. Wtedy będzie ci się powodziło, gdy będziesz strzegł wypełniania praw i nakazów, które Pan dał Mojżeszowi dla Izraela. Bądź mężny i mocny, nie bój się ani nie lękaj! Oto w trudzie przygotowałem na dom Pański: złota sto tysięcy talentów, a srebra milion talentów, brązu zaś i żelaza bez wagi, albowiem takie jest ich mnóstwo; przygotowałem też drzewo i kamienie, a ty możesz do tego jeszcze dodać. Masz też u siebie mnóstwo pracowników: murarzy, kamieniarzy, cieśli i wszelkiego rodzaju rzemieślników do wszystkich prac: w złocie, srebrze, brązie i żelazie. Wstań więc i działaj, a Pan niech będzie z tobą!"
Nakazał też Dawid wszystkim książętom Izraela, aby pomagali jego synowi, Salomonowi, mówiąc: "Czyż Pan, Bóg wasz, nie jest z wami? Czyż nie użyczył wam pokoju dokoła? Wydał przecież w moje ręce mieszkańców kraju, a kraj został poddany Panu i Jego narodowi. A teraz oddajcie serce wasze i duszę waszą na służbę Panu, Bogu waszemu: stańcie do budowy świątyni Pana Boga, abyście mogli przenieść Arkę Przymierza Pańskiego i święte naczynia Boże do domu zbudowanego imieniu Pańskiemu".
|
Z Księgi Przysłów
|
10, 6-32
|
Różne sentencje
Błogosławieństwa na głowie prawego, w ustach nieprawych przemoc się kryje. Pamięć o prawym jest błogosławiona, a imię nieprawych zaginie. Mądry sercem przyjmie nakazy, upadnie, kto wargi ma nierozsądne.
Kto żyje uczciwie, żyje bezpiecznie, zdradzi się ten, kto szuka dróg krętych. Kto okiem mruga - sprawia cierpienie, upadnie, kto wargi ma nierozsądne. Źródłem życia usta prawego, w ustach nieprawych przemoc się kryje. Nienawiść wznieca kłótnię, miłość wszelki błąd ukrywa. Na wargach rozumnego jest mądrość, a kij - na grzbiecie tego, komu jej brak.
Mądrzy swą wiedzę gromadzą, usta głupiego grożą zniszczeniem. Majętność bogacza jest mocną warownią, zagładą nędzarzy ich własne ubóstwo. Zapłatą prawego jest życie, niegodziwiec zyskuje karę. Kto strzeże karności, ten idzie ku życiu, kto gardzi upomnieniem - ku zatracie.
Usta nieprawe nienawiść ujawnią, głupi, kto rozgłasza niesławę. Nie uniknie się grzechu w gadulstwie, kto ostrożny w języku - jest mądry. Język prawego jest srebrem wybornym, a serce złych mało co warte. Wargi sprawiedliwego prowadzą wielu, lecz głupcy umrą z nierozsądku.
Błogosławieństwo Pańskie wzbogaca, własny trud niczego tutaj nie doda. Radością głupiego - czyny haniebne, a męża rozważnego - mądrość. Zło, którego się grzesznik boi, spadnie na niego, sprawiedliwi uzyskają to, czego pragną. Gdy wicher zawieje - nie ma już grzesznika, lecz sprawiedliwego podstawy są wieczne. Czym ocet dla zębów, a dym dla oczu, tym leniwy dla tych, którzy go wysłali.
Bojaźń Pańska dni pomnaża, krótkie są lata grzesznika. Oczekiwanie uczciwych - radością, nadzieja bezbożnych przepadnie. Pan oparciem ludzi prawych, dla czyniących nieprawość jest zgubą. Sprawiedliwy nie runie na wieki, grzesznicy na ziemi nietrwali. Niech mądrość wychodzi z ust prawych, język przewrotny będzie wyrwany. Wargi prawe lubią, co Bogu miłe, a usta niewiernych - przewrotność.
|
|
|
1 Krn 22, 19; Ps 132, 7; Iz 56, 7
|
W.
Oddajcie serce wasze i duszę waszą, stańcie do budowy świątyni Pana Boga. * Wejdźmy do Jego mieszkania, / padnijmy przed podnóżkiem stóp Jego.
K.
Pan mówi: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów. W. Wejdźmy do Jego mieszkania, / padnijmy przed podnóżkiem stóp Jego.
Z relacji o męczeństwie wielebnych ojców Franciszka Serrano, Jana Alcobera, Joachima Royo oraz Franciszka Díaza
(Według informacji, które przekazali w wielu listach wspomniani czterej męczennicy oraz inni misjonarze z tamtego imperium, Manila 1749)
Wielce nas raduje móc umrzeć
W zeszłym roku, 1748, znów wszczęto proces i ostatecznie postanowiono, że za rok zostanie wykonany wyrok poderżnięcia gardła. Jednak mimo że cesarz postanowił, by egzekucję odłożyć do następnego roku, wicekról Fo-Kien, zwany Coc, uznał to za zbyteczną zwłokę. Po tym, jak dowiedział się o decyzji cesarza, zwołał do swego pałacu kilku mandarynów, sędziego, namiestnika oraz inne osoby z miast Heu-Kuon i Ming Hiem. Przedstawił im swój plan: zamierzał w więzieniach po kryjomu udusić czterech Europejczyków, a później spalić ich ciała, informując cesarza, że umarli z powodu choroby. Mandaryni przystali niezwłocznie bez żadnych przeszkód na propozycję wicekróla i tak oto, w wielkiej tajemnicy, o godzinie szóstej wieczorem 28 października wspomnianego roku, wydano rozkaz, by kaci przygotowali sznury, trumny oraz wystarczającą ilość drewna.
O ósmej wieczorem wysłannicy weszli do więzienia namiestnika. Wyprowadziwszy z dotychczasowej celi czcigodnego ojca Franciszka Serrano, umieścili go w osobnym pomieszczeniu. Natychmiast poznał przyczynę swej przeprowadzki oraz przybycia strażników, i radując się w Panu, zapragnął dokonać żywota, głosząc Słowo Boże. Przekonywał wszystkich przybyłych, by przyjęli prawo ewangeliczne, nie przerywając kazania, nawet gdy wysłannicy położyli go na ziemi, aby związać mu stopy i ręce. Po wykonaniu tego zadania dwóch katów zarzuciło mu pętlę na szyję i ciągnąc każdy za swój koniec, udusili go w okrutny sposób.
O godzinie dziewiątej tego samego wieczoru, pod pretekstem odwiedzin, wysłannicy poszli do więzienia sędziowskiego, gdzie przebywał ojciec wikariusz prowincjalny Jan Alcober oraz jego współbrat, ojciec Franciszek Díaz. Widząc furię, z jaką kaci ich pochwycili, zdali sobie sprawę, że zginą, jednak powstrzymali ich, mówiąc: "Wielce nas raduje móc umrzeć, lecz wcześniej pozwólcie nam podziękować Bogu i Go uwielbić, a potem będziecie z nami mogli zrobić, co tylko zechcecie". Wysłannicy przystali na tak chrześcijańską prośbę, a po krótkiej chwili, położywszy na ziemi wielebnego ojca Jana Alcobera i związawszy mu stopy oraz ręce, zadali mu śmierć za pomocą pętli, podobnie jak czcigodnemu ojcu Serrano.
To samo uczynili później z wielebnym ojcem Franciszkiem Díazem, którego wargi, jak w przypadku ojca Alcobera, nie przestawały wzywać wszystkich obecnych, by przeszli na wiarę chrześcijańską, podczas gdy kładziono go na ziemi i krępowano mu ręce. Po godzinie męki ich oblicza stały się piękniejsze, przybrali radosny, uśmiechnięty wyraz twarzy, tak że wszystkich, którzy zobaczyli ich zwłoki, zadziwiło to piękno. Wyglądali bowiem na żywych.
O tej samej porze wypełniło się strażnikami więzienie Ming Hiem, gdzie znajdował się wielebny ojciec Joachim Royo, który podobnie jak jego współbracia, gdy zauważył zamiary wysłanników, zaczął wzywać do przestrzegania prawdziwego prawa. W jego przypadku nie posłużono się okrutną metodą, jaką zastosowano wobec wcześniejszych. Położono wielebnego ojca na ziemi, następnie związawszy stopy oraz ręce, przykryto mu oczy, usta, nos i uszy szarym papierem nasączonym wódką, rzucając nań czternastofuntowy worek wapna. Tak go uduszono, by, jak pobożnie się wierzy, osiągnął wieczne szczęście w Ojczyźnie.
|
|
|
Ef 6, 12-14
|
W.
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw pierwiastkom duchowym zła. * Stańcie więc do walki, przepasawszy wasze biodra prawdą.
K.
Dlatego przywdziejcie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać. W. Stańcie więc do walki, przepasawszy wasze biodra prawdą.
Módlmy się.
Boże, który dałeś świętym męczennikom Franciszkowi i Towarzyszom życie pełne miłości dla Twojego imienia i wielką siłę w głoszeniu wiary; spraw, aby przez ich wstawiennictwo Twoje imię szerzyło się na ziemiach, na których głosili Ewangelię, * i dozwól nam żyć niewzruszonymi w wierze, którą przypieczętowali swoją krwią.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
| |