|
Módl się słuchając |
W wersji PREMIUMdostępne jest nagranie tej Godziny w formacie MP3 (opracowane przy użyciu syntezatora mowy).
|
|
Menu: |
Tabele stron Teksty LG
Teksty Monastycznej LG
|
|

|
Kolor szat:
|
Piątek, 26 czerwca 2026
ŚW. ZYGMUNTA GORAZDOWSKIEGO, PREZBITERA
Wspomnienie dowolne
|
 |
W Sanoku:
Patrona miasta - Wspomnienie obowiązkowe
|
Godzina Czytań

W wersji PREMIUM dostępne jest nagranie tej Godziny w formacie MP3 (lewy górny róg strony).
K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
LG tom III: P, str. 1503-1504; LG skrócone: P, str. 1672-1673
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 Ty jesteś, Chryste, zwierzchnikiem i głową
Wszystkich pasterzy Twojego Kościoła,
Przyjmij więc hołdy składane z radością
W święto pasterza.
2 Ty go wybrałeś, by służył Ci wiernie
Jako uczestnik Twojego kapłaństwa;
On zaś z miłością otaczał opieką
Lud odkupiony.
3 Był przewodnikiem i wzorem dla wiernych,
Światłem dla ślepych, ratunkiem ubogich,
Ojcem roztropnym i wszystkim dla wszystkich
Tak jak Apostoł.
4 Chryste, co w niebie nagradzasz zasługi
Świętych pasterzy i dajesz im chwałę,
Pomóż nam dążyć za jego przykładem
Drogą zbawienia.
5 Tobie, o Zbawco i Królu wszechmocny,
Razem z Twym Ojcem i Duchem płomiennym
Cześć, uwielbienie i chwała niech będzie
Teraz i zawsze. Amen.
Antyfony - LG tom III: Piątek IV, str. 988-989; LG skrócone: Piątek IV, str. 1134-1135
Psalmy - LG tom III: Piątek IV, str. 988-989; LG skrócone: Piątek IV, str. 1134-1135
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 ant.
Boże mój, nie odwracaj się od mojej prośby, * bo uciskają mnie grzesznicy.
Psalm 55, 2-15. 17-24
Skarga na fałszywego przyjaciela
Jezus począł drżeć i odczuwać trwogę (Mk 14, 33)
I
Boże, usłysz modlitwę moją
i nie odwracaj się od mojej prośby, *
zwróć się do mnie i wysłuchaj!
Szamoczę się w ucisku, *
jęczę słysząc głos wroga i krzyk grzesznika.
Bo wyrządzają mi krzywdę *
i napastują mnie w gniewie.
Drży we mnie serce *
i śmiertelny lęk mnie ogarnia.
Przenika mnie lęk i drżenie *
i przerażenie mną włada.
I mówię: Gdybym jak gołąb miał skrzydła, *
uleciałbym i spoczął.
Uciekłbym daleko, *
zamieszkał na pustyni.
Prędko bym sobie wyszukał schronienie *
od wichru i nawałnicy.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Boże mój, nie odwracaj się od mojej prośby, / bo uciskają mnie grzesznicy.
2 ant.
Pan nas wyzwolił * z mocy nieprzyjaciela i z jego zasadzek.
II
Rozprosz ich, Panie, rozdziel ich języki, *
bo przemoc widzę w mieście i niezgodę.
Obchodzą je murami w ciągu dnia i nocy, *
a złość i ucisk są we wnętrzu jego.
W jego wnętrzu zagłada, *
a z rynku jego nie znika podstęp i krzywda.
Gdyby lżył mnie nieprzyjaciel, *
z pewnością bym to znosił;
Gdyby powstawał przeciw mnie ten, co mnie nienawidzi, *
ukryłbym się przed nim.
Ale to jesteś ty, mój rówieśnik, *
mój zaufany przyjaciel,
Z którym żyłem w słodkiej zażyłości, *
chodziliśmy po domu Bożym w świątecznym orszaku.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Pan nas wyzwolił z mocy nieprzyjaciela i z jego zasadzek.
3 ant.
Zrzuć swą troskę na Pana, * a On cię podtrzyma.
III
A ja wołam do Boga *
i Pan mnie ocali.
Rankiem, wieczorem i w południe narzekam i jęczę, *
a On wysłucha mojego głosu.
Ześle pokój, ratując me życie
od tych, którzy na mnie nastają, *
bo wielu mam przeciwników.
Wysłucha mnie Bóg, a ich poniży, *
Ten, który panuje od wieków.
Bo nie ma dla nich opamiętania *
i nie boją się Boga.
Każdy z nich podnosi ręce na domowników *
i łamie swoją umowę.
Jego twarz jest gładsza od masła, *
lecz serce ma napastliwe.
Jego słowa łagodniejsze od oliwy, *
a są to obnażone miecze.
Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma, *
nigdy nie dopuści, by się zachwiał sprawiedliwy.
Ty, Boże, ich wtrącisz do studni zatracenia,
połowy dni swoich nie dożyją mężowie podstępni i krwawi, *
ja zaś nadzieję mam w Tobie.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Zrzuć swą troskę na Pana, / a On cię podtrzyma.
Werset - LG tom III: Piątek IV, str. 990; LG skrócone: Piątek IV, str. 1136
K.
Ku mojej mądrości zwróć się, mój synu.
W.
Ku mojej roztropności nakłoń swe ucho.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
LG tom III: Piątek XII zw, str. 331-333
|
|
Z Pierwszej Księgi Samuela
|
25, 14-24a. 28-39
|
Dawid i Abigail
W owych dniach jeden ze sług zawiadomił Abigail, żonę Nabala: "Dawid przysłał posłańców z pustyni, aby pozdrowili naszego pana, a on rzucił się na nich. A przecież ci ludzie byli dla nas bardzo dobrzy, a jak długo z nimi krążyliśmy przebywając na polu, nie doznaliśmy żadnej przykrości i nic nam nie zginęło. Byli nam murem ochronnym tak w nocy, jak i w dzień przez cały czas wspólnego pobytu, gdyśmy paśli trzodę. Musisz więc rozważyć i rozejrzeć się, co począć, gdyż postanowiono zagładę dla naszego pana i dla całego jego domu. Tymczasem on jest zbyt zły na to, by z nim pomówić".
Abigail wzięła więc szybko dwieście chlebów, dwa bukłaki wina, pięć przyrządzonych owiec, pięć sea prażonych ziaren, sto gron rodzynków i dwieście ciastek figowych. Objuczyła tym osły i powiedziała swym sługom: "Wy idźcie przede mną, a ja podążę za wami". Przed swym mężem Nabalem nie przyznała się do tego. Gdy siedząc na ośle zjeżdżała niewidoczną stroną góry, właśnie Dawid i jego ludzie zstępowali ku niej. I spotkała ich. Tymczasem Dawid mówił sobie: "Na darmo strzegłem na pustkowiu całego dobytku jego, tak że nic nie zginęło, co posiadał, bo odpłacił mi złym za dobre. Niech to uczyni Bóg Dawidowi i tamto dorzuci, jeśli do rana zostawię cokolwiek z jego własności, choćby jednego chłopca".
Kiedy Abigail spostrzegła Dawida, szybko zsiadła z osła i upadłszy na twarz przed Dawidem, oddała mu pokłon aż do ziemi. Rzuciwszy się do jego stóp, rzekła: "Daruj łaskawie winę twej służebnicy; z pewnością Pan zbuduje panu mojemu dom, który będzie trwały, gdyż pan mój toczy boje Pańskie. Dlatego nie spotka cię nieszczęście przez całe życie. Jeśli natomiast ktoś powstanie, aby cię prześladować i czyhać na twe życie, niech dusza pana mojego będzie dobrze zamknięta w woreczku życia u Pana, Boga twojego, życie zaś wrogów niech wyrzuci przy pomocy wydrążenia procy. A kiedy Pan spełni panu mojemu wszystko dobre, co przyobiecał, i ustanowi cię władcą Izraela, niech nie będzie wtedy dla ciebie skrupułem i wyrzutem sumienia u pana mego to, żeś rozlał krew niewinną i że wymierzyłeś sobie sprawiedliwość na własną rękę. A kiedy Pan łaskawy będzie dla mego pana, przypomnisz sobie swoją służebnicę".
Na to rzekł Dawid do Abigail: "Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela, za to, że cię wysłał dziś na spotkanie ze mną. Niech będzie błogosławiony twój rozsądek, błogosławiona bądź i ty za to, żeś powstrzymała mnie dzisiaj od rozlewu krwi i że nie wymierzyłem sobie sprawiedliwości na własną rękę. Lecz na życie Pana, Boga Izraela, który mnie powstrzymał od wyrządzenia ci krzywdy: gdybyś szybko nie przybyła mi na spotkanie, wtedy Nabalowi nie pozostałby do rana ani jeden chłopiec". Dawid przyjął od niej to, co przyniosła, i rzekł jej: "Wracaj spokojnie do domu! Patrz, wysłuchałem twej prośby i przyjąłem cię życzliwie".
Abigail wróciła do Nabala. Wyprawił on właśnie ucztę w domu na wzór uczty królewskiej. Serce Nabala pełne było radości, był jednak bardzo pijany, więc nie wspominała mu o niczym aż do rannego brzasku. Ale kiedy do rana Nabal wytrzeźwiał od wina, oznajmiła mu o tym jego żona; serce jego zamarło, a on stał się jak kamień. Po upływie około dni dziesięciu Pan poraził Nabala tak, że umarł. Gdy się Dawid dowiedział, że Nabal umarł, zawołał: "Błogosławiony niech będzie Pan, który stał się moim obrońcą przeciw Nabalowi w związku z doznaną obelgą, a sługę swego powstrzymał od zła. Nieprawość Nabala skierował Pan na jego głowę".
|
Z Księgi proroka Nehemiasza
|
1, 1 - 2, 8
|
Smutne wieści o Jerozolimie
Słowa Nehemiasza, syna Chakaliasza: Oto gdy w miesiącu Kislew roku dwudziestego byłem w twierdzy Suza, przyszedł z Judy Chanani, jeden z braci moich, wraz z innymi. I spytałem ich o tych Żydów ocalałych, którzy uniknęli uprowadzenia, i o Jerozolimie. I powiedzieli mi: "Ci pozostali, którzy w tamtejszym okręgu uniknęli uprowadzenia, znajdują się w wielkiej biedzie i pohańbieniu; mur Jerozolimy jest zburzony, a bramy jej są ogniem spalone".
I oto, gdy to usłyszałem, usiadłem, płakałem i trapiłem się całymi dniami, pościłem i modliłem się w obecności Boga niebios. I powiedziałem: "Ach, Panie, Boże niebios, Boże wielki i straszny, dotrzymujący przymierza i otaczający opieką tych, którzy Cię miłują i zachowują Twoje przykazania. Niechże będzie ucho Twoje uważne i oczy Twoje niech będą otwarte, abyś wysłuchał modlitwę sługi Twego, którą ja teraz dniem i nocą zanoszę do Ciebie za sługi Twoje, Izraelitów, składając wyznanie w sprawie przestępstw Izraelitów, któreśmy wobec Ciebie popełnili; również i ja i mój ród zgrzeszyliśmy.
Bardzo źle postąpiliśmy wobec Ciebie: nie zachowaliśmy przykazań ani praw, ani przepisów, które wydałeś słudze Twemu Mojżeszowi. Wspomnijże na zapowiedź, którąś ogłosił słudze twemu Mojżeszowi: «Jeśli wy się sprzeniewierzycie, to Ja rozproszę was między narody. Lecz jeśli się do Mnie nawrócicie i zważać będziecie na moje przykazania, i będziecie je wykonywali, to choćby rozproszeni wasi znajdowali się na krańcu niebios, stamtąd zgromadzę ich i zaprowadzę na miejsce, które wybrałem, aby tam uczynić przybytek dla mego Imienia». Albowiem oni są sługami Twoimi i ludem Twoim, który odkupiłeś Twoją wielką mocą i potężną ręką.
Ach, Panie, niechże będzie ucho Twoje uważne na modlitwę Twojego sługi i na modlitwę sług Twoich, pragnących czcić Twoje Imię! Poszczęśćże teraz słudze Twemu! Daj, abym pozyskał względy tego człowieka". Byłem bowiem podczaszym królewskim.
I oto, gdy w miesiącu Nisan dwudziestego roku panowania króla Artakserksesa wykonywałem swój urząd, wziąłem wino i podałem królowi, i w jego obecności nie okazywałem smutku. Lecz król mi rzekł: "Czemu tak smutno wyglądasz? Przecież nie jesteś chory! Nie, lecz masz jakieś zmartwienie?" I przeraziłem się do najwyższego stopnia, i rzekłem królowi: "Niech król żyje na wieki! Jakże nie mam smutno wyglądać, gdy miasto, gdzie są groby moich przodków, jest spustoszone, a bramy jego są strawione ogniem".
I rzekł mi król: "O co chciałbyś prosić?" Wtedy pomodliłem się do Boga niebios i rzekłem królowi: "Jeśli to odpowiada królowi i jeśli sługa twój ma względy u ciebie, to proszę, abyś mnie posłał do Judy, do grodu grobów moich przodków, abym go odbudował". I rzekł mi król, podczas gdy królowa siedziała obok niego: "Jak długo potrwa twoja podróż? I kiedy powrócisz?" I król, gdy podałem mu termin, raczył mnie wyprawić. I rzekłem królowi: "Jeśli to odpowiada królowi, proszę o wystawienie dla mnie listów do namiestników Transeufratei, aby mnie przepuścili, aż przyjdę do Judy; - również pisma do Asafa, zawiadowcy lasu królewskiego, aby mi dał drewna do sporządzenia bram twierdzy przy świątyni, bram muru miejskiego i domu, do którego się wprowadzę". I król mi zezwolił, gdyż łaskawa ręka Boga mojego czuwała nade mną.
|
|
|
1 Sm 25, 32. 33; Mt 5, 7
|
W.
Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela, za to, że cię wysłał dziś na spotkanie ze mną; * Powstrzymałaś mnie dzisiaj od rozlewu krwi i nie wymierzyłem sobie sprawiedliwości na własną rękę.
K.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. W. Powstrzymałaś mnie dzisiaj od rozlewu krwi i nie wymierzyłem sobie sprawiedliwości na własną rękę.
LG tom III: Własne, str. D 2022, s. 312-314
Z Pism św. Zygmunta Gorazdowskiego, prezbitera
(Archiwum Generalne Zgromadzenia Sióstr św. Józefa w Krakowie. Seria H. Pods. I. fasc. 4.)
Okazywanie miłości przez uczynki miłosierdzia
"Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeżeli miłość będziecie mieć jedni ku drugim" - rzekł Zbawiciel nasz, gdy się żegnał przed śmiercią z uczniami swymi, więc słowa te były jakby testamentem Jezusa Chrystusa. Pomni tych słów, już pierwsi chrześcijanie w Jerozolimie tak się wzajemnie wspomagali, że nie było między nimi ubogich; bogaci sprzedawali nawet swoje majątki i składali pieniądze u nóg Apostołów, aby je rozdawano ubogim. Świadczą dzieje Kościoła w pierwszych trzech wiekach, że chrześcijanie tak się miłowali pomiędzy sobą, iż poganie podziwiali tę miłość ich wzajemną, o której sami nie mieli żadnego pojęcia; często poznawali też w ten sposób chrześcijan podczas prześladowania i ci przepłacali wtedy tę miłość życiem swoim.
Lichymi jesteśmy psychologami, jeżeli nawet tego nie wiemy, że miłość nie może być ani uproszona i przymuszona, ale musi być dobrowolna. Nie wystarczy więc, że oświecimy umysł prawdami wiary i zmusimy rozum do poddania się wierze, to dopiero mniej niż połowa naszego zadania; potrzeba działać także na serce i kształcić w nim szlachetne uczucia, osobliwie miłość ku Bogu i bliźniemu, tak aby ta miłość święta stała się sprężyną wszystkich czynności i żywiołem życia.
Jak każde żywsze uczucie, tak i współczucie powinno być kierowane rozumem i oświecane światłem wiary. Jeżeli je zostawimy same sobie, będzie się ono ożywiać tylko na widok fizycznego cierpienia, które uderza w oczy, a nie domyśli się nieraz sroższych katuszy, które uciskają duszę bliźniego. Powinniśmy okazywać naszą miłość przez uczynki miłosierdzia tj. powinniśmy bliźniego wspierać miłosiernie w potrzebach duszy i ciała.
Byłoby bardzo pożądane, aby przynajmniej we wszystkich miastach i miasteczkach powstały stowarzyszenia, które by ludziom przekonań katolickich i gorętszego serca, dały sposobność do zjednoczenia się, do praktykowania miłosierdzia chrześcijańskiego i rozbudzenia życia katolickiego w naszym społeczeństwie, aby jak największą liczbę cierpiących przytulić i gorzkość nieuleczalnej choroby macierzyńską pieczołowitością im osłodzić.
Tymczasem mała liczba osób odwiedza chorych osobiście, chociaż to czynić powinny nie tylko dla dobra chorych, ale tym więcej dla dobra własnego; raz, że jałmużna duchowna, którą się daje ubogiemu przez osobiste z nim zetknięcie w jego domu, daleko więcej warta, niż te kwitki i pieniądze, a po wtóre, że odwiedzająca osoba odnosi dla swej duszy daleko większą korzyść i zyskuje u Boga daleko większą zasługę za swoje osobiste zbliżenie się do ubogich chorych aniżeli za największe ofiary pieniężne. Osobiste zbliżenie się do ubóstwa jest właśnie wybitną cechą chrześcijańskich Towarzystw dobroczynnych.
Zbawiciel nasz mówiąc o sądzie ostatecznym zapowiedział, że wyrok zbawienia lub potępienia zależeć będzie od tego, czy byliśmy miłosierni dla cierpiących, czy karmiliśmy głodnych i krzepili pragnących, czy odziewaliśmy nagich, wspierali ubogich i ulgę nieśli cierpiącym. Do zbawienia bowiem nie wystarczy wystrzegać się grzechów, ale należy także wypełniać dobre uczynki, szczególnie uczynki miłosierdzia.
|
|
|
1 Tes 5, 14b. 15b. 18b; Rz 15, 7
|
W.
Przygarniajcie słabych, zawsze usiłujcie czynić dobrze wszystkim; * Taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was wszystkich.
K.
Przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was ku chwale Boga. W. Taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was wszystkich.
LG tom III: Własne, str. D 2022, s. 314; LG skrócone: Własne, str. D 2022, s. 314
Módlmy się.
Wszechmogący i miłosierny Boże, Ty świętemu Zygmuntowi, prezbiterowi, dałeś łaskę służenia ubogim i cierpiącym, * spraw, prosimy, abyśmy przez jego wstawiennictwo otoczyli ewangeliczną troską braci będących w potrzebie.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|