|
Módl się słuchając |
W wersji PREMIUMdostępne jest nagranie tej Godziny w formacie MP3 (opracowane przy użyciu syntezatora mowy).
|
|
Menu: |
Tabele stron Teksty LG
Teksty Monastycznej LG
|
|

|
Kolor szat:
|
Piątek, 26 czerwca 2026
IV tydzień psałterza
XII tydzień Okresu Zwykłego
|
 |
Godzina Czytań

W wersji PREMIUM dostępne jest nagranie tej Godziny w formacie MP3 (lewy górny róg strony).
K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
LG tom III: Piątek IV, str. 987; LG skrócone: Piątek IV, str. 1133
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 Przed oczy Twoje, zagniewany Panie,
Składamy grzechy przez nas popełnione,
Gotowi przyjąć zasłużoną karę
Za zło bez miary.
2 Gdy miecz swój wznosisz, aby cios należny
Wymierzyć winnym, pokutować chcemy,
I z gorzkim płaczem wyznajemy błędy,
Ufając Tobie.
3 Lecz kiedy, Boże, srogość uśmierzyłeś
I chcesz przebaczyć marnotrawnym synom,
Szukamy znowu krętych dróg ciemności,
Co wiodą w pustkę.
4 Prosimy Ciebie, pełni szczerej skruchy,
Byś nam dopomógł wyjść z krainy śmierci
I całym sercem pełnić Twoją wolę
Przez resztę życia.
5 Niech wszyscy ludzie, odkupieni męką
Bożego Syna, sławią Trójcę Świętą
I niech składają dziękczynienie Panu
Za Jego dobroć. Amen.
Antyfony - LG tom III: Piątek IV, str. 988-989; LG skrócone: Piątek IV, str. 1134-1135
Psalmy - LG tom III: Piątek IV, str. 988-989; LG skrócone: Piątek IV, str. 1134-1135
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 ant.
Boże mój, nie odwracaj się od mojej prośby, * bo uciskają mnie grzesznicy.
Psalm 55, 2-15. 17-24
Skarga na fałszywego przyjaciela
Jezus począł drżeć i odczuwać trwogę (Mk 14, 33)
I
Boże, usłysz modlitwę moją
i nie odwracaj się od mojej prośby, *
zwróć się do mnie i wysłuchaj!
Szamoczę się w ucisku, *
jęczę słysząc głos wroga i krzyk grzesznika.
Bo wyrządzają mi krzywdę *
i napastują mnie w gniewie.
Drży we mnie serce *
i śmiertelny lęk mnie ogarnia.
Przenika mnie lęk i drżenie *
i przerażenie mną włada.
I mówię: Gdybym jak gołąb miał skrzydła, *
uleciałbym i spoczął.
Uciekłbym daleko, *
zamieszkał na pustyni.
Prędko bym sobie wyszukał schronienie *
od wichru i nawałnicy.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Boże mój, nie odwracaj się od mojej prośby, / bo uciskają mnie grzesznicy.
2 ant.
Pan nas wyzwolił * z mocy nieprzyjaciela i z jego zasadzek.
II
Rozprosz ich, Panie, rozdziel ich języki, *
bo przemoc widzę w mieście i niezgodę.
Obchodzą je murami w ciągu dnia i nocy, *
a złość i ucisk są we wnętrzu jego.
W jego wnętrzu zagłada, *
a z rynku jego nie znika podstęp i krzywda.
Gdyby lżył mnie nieprzyjaciel, *
z pewnością bym to znosił;
Gdyby powstawał przeciw mnie ten, co mnie nienawidzi, *
ukryłbym się przed nim.
Ale to jesteś ty, mój rówieśnik, *
mój zaufany przyjaciel,
Z którym żyłem w słodkiej zażyłości, *
chodziliśmy po domu Bożym w świątecznym orszaku.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Pan nas wyzwolił z mocy nieprzyjaciela i z jego zasadzek.
3 ant.
Zrzuć swą troskę na Pana, * a On cię podtrzyma.
III
A ja wołam do Boga *
i Pan mnie ocali.
Rankiem, wieczorem i w południe narzekam i jęczę, *
a On wysłucha mojego głosu.
Ześle pokój, ratując me życie
od tych, którzy na mnie nastają, *
bo wielu mam przeciwników.
Wysłucha mnie Bóg, a ich poniży, *
Ten, który panuje od wieków.
Bo nie ma dla nich opamiętania *
i nie boją się Boga.
Każdy z nich podnosi ręce na domowników *
i łamie swoją umowę.
Jego twarz jest gładsza od masła, *
lecz serce ma napastliwe.
Jego słowa łagodniejsze od oliwy, *
a są to obnażone miecze.
Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma, *
nigdy nie dopuści, by się zachwiał sprawiedliwy.
Ty, Boże, ich wtrącisz do studni zatracenia,
połowy dni swoich nie dożyją mężowie podstępni i krwawi, *
ja zaś nadzieję mam w Tobie.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Zrzuć swą troskę na Pana, / a On cię podtrzyma.
Werset - LG tom III: Piątek IV, str. 990; LG skrócone: Piątek IV, str. 1136
K.
Ku mojej mądrości zwróć się, mój synu.
W.
Ku mojej roztropności nakłoń swe ucho.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
LG tom III: Piątek XII zw, str. 331-333
|
|
Z Pierwszej Księgi Samuela
|
25, 14-24a. 28-39
|
Dawid i Abigail
W owych dniach jeden ze sług zawiadomił Abigail, żonę Nabala: "Dawid przysłał posłańców z pustyni, aby pozdrowili naszego pana, a on rzucił się na nich. A przecież ci ludzie byli dla nas bardzo dobrzy, a jak długo z nimi krążyliśmy przebywając na polu, nie doznaliśmy żadnej przykrości i nic nam nie zginęło. Byli nam murem ochronnym tak w nocy, jak i w dzień przez cały czas wspólnego pobytu, gdyśmy paśli trzodę. Musisz więc rozważyć i rozejrzeć się, co począć, gdyż postanowiono zagładę dla naszego pana i dla całego jego domu. Tymczasem on jest zbyt zły na to, by z nim pomówić".
Abigail wzięła więc szybko dwieście chlebów, dwa bukłaki wina, pięć przyrządzonych owiec, pięć sea prażonych ziaren, sto gron rodzynków i dwieście ciastek figowych. Objuczyła tym osły i powiedziała swym sługom: "Wy idźcie przede mną, a ja podążę za wami". Przed swym mężem Nabalem nie przyznała się do tego. Gdy siedząc na ośle zjeżdżała niewidoczną stroną góry, właśnie Dawid i jego ludzie zstępowali ku niej. I spotkała ich. Tymczasem Dawid mówił sobie: "Na darmo strzegłem na pustkowiu całego dobytku jego, tak że nic nie zginęło, co posiadał, bo odpłacił mi złym za dobre. Niech to uczyni Bóg Dawidowi i tamto dorzuci, jeśli do rana zostawię cokolwiek z jego własności, choćby jednego chłopca".
Kiedy Abigail spostrzegła Dawida, szybko zsiadła z osła i upadłszy na twarz przed Dawidem, oddała mu pokłon aż do ziemi. Rzuciwszy się do jego stóp, rzekła: "Daruj łaskawie winę twej służebnicy; z pewnością Pan zbuduje panu mojemu dom, który będzie trwały, gdyż pan mój toczy boje Pańskie. Dlatego nie spotka cię nieszczęście przez całe życie. Jeśli natomiast ktoś powstanie, aby cię prześladować i czyhać na twe życie, niech dusza pana mojego będzie dobrze zamknięta w woreczku życia u Pana, Boga twojego, życie zaś wrogów niech wyrzuci przy pomocy wydrążenia procy. A kiedy Pan spełni panu mojemu wszystko dobre, co przyobiecał, i ustanowi cię władcą Izraela, niech nie będzie wtedy dla ciebie skrupułem i wyrzutem sumienia u pana mego to, żeś rozlał krew niewinną i że wymierzyłeś sobie sprawiedliwość na własną rękę. A kiedy Pan łaskawy będzie dla mego pana, przypomnisz sobie swoją służebnicę".
Na to rzekł Dawid do Abigail: "Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela, za to, że cię wysłał dziś na spotkanie ze mną. Niech będzie błogosławiony twój rozsądek, błogosławiona bądź i ty za to, żeś powstrzymała mnie dzisiaj od rozlewu krwi i że nie wymierzyłem sobie sprawiedliwości na własną rękę. Lecz na życie Pana, Boga Izraela, który mnie powstrzymał od wyrządzenia ci krzywdy: gdybyś szybko nie przybyła mi na spotkanie, wtedy Nabalowi nie pozostałby do rana ani jeden chłopiec". Dawid przyjął od niej to, co przyniosła, i rzekł jej: "Wracaj spokojnie do domu! Patrz, wysłuchałem twej prośby i przyjąłem cię życzliwie".
Abigail wróciła do Nabala. Wyprawił on właśnie ucztę w domu na wzór uczty królewskiej. Serce Nabala pełne było radości, był jednak bardzo pijany, więc nie wspominała mu o niczym aż do rannego brzasku. Ale kiedy do rana Nabal wytrzeźwiał od wina, oznajmiła mu o tym jego żona; serce jego zamarło, a on stał się jak kamień. Po upływie około dni dziesięciu Pan poraził Nabala tak, że umarł. Gdy się Dawid dowiedział, że Nabal umarł, zawołał: "Błogosławiony niech będzie Pan, który stał się moim obrońcą przeciw Nabalowi w związku z doznaną obelgą, a sługę swego powstrzymał od zła. Nieprawość Nabala skierował Pan na jego głowę".
|
Z Księgi proroka Nehemiasza
|
1, 1 - 2, 8
|
Smutne wieści o Jerozolimie
Słowa Nehemiasza, syna Chakaliasza: Oto gdy w miesiącu Kislew roku dwudziestego byłem w twierdzy Suza, przyszedł z Judy Chanani, jeden z braci moich, wraz z innymi. I spytałem ich o tych Żydów ocalałych, którzy uniknęli uprowadzenia, i o Jerozolimie. I powiedzieli mi: "Ci pozostali, którzy w tamtejszym okręgu uniknęli uprowadzenia, znajdują się w wielkiej biedzie i pohańbieniu; mur Jerozolimy jest zburzony, a bramy jej są ogniem spalone".
I oto, gdy to usłyszałem, usiadłem, płakałem i trapiłem się całymi dniami, pościłem i modliłem się w obecności Boga niebios. I powiedziałem: "Ach, Panie, Boże niebios, Boże wielki i straszny, dotrzymujący przymierza i otaczający opieką tych, którzy Cię miłują i zachowują Twoje przykazania. Niechże będzie ucho Twoje uważne i oczy Twoje niech będą otwarte, abyś wysłuchał modlitwę sługi Twego, którą ja teraz dniem i nocą zanoszę do Ciebie za sługi Twoje, Izraelitów, składając wyznanie w sprawie przestępstw Izraelitów, któreśmy wobec Ciebie popełnili; również i ja i mój ród zgrzeszyliśmy.
Bardzo źle postąpiliśmy wobec Ciebie: nie zachowaliśmy przykazań ani praw, ani przepisów, które wydałeś słudze Twemu Mojżeszowi. Wspomnijże na zapowiedź, którąś ogłosił słudze twemu Mojżeszowi: «Jeśli wy się sprzeniewierzycie, to Ja rozproszę was między narody. Lecz jeśli się do Mnie nawrócicie i zważać będziecie na moje przykazania, i będziecie je wykonywali, to choćby rozproszeni wasi znajdowali się na krańcu niebios, stamtąd zgromadzę ich i zaprowadzę na miejsce, które wybrałem, aby tam uczynić przybytek dla mego Imienia». Albowiem oni są sługami Twoimi i ludem Twoim, który odkupiłeś Twoją wielką mocą i potężną ręką.
Ach, Panie, niechże będzie ucho Twoje uważne na modlitwę Twojego sługi i na modlitwę sług Twoich, pragnących czcić Twoje Imię! Poszczęśćże teraz słudze Twemu! Daj, abym pozyskał względy tego człowieka". Byłem bowiem podczaszym królewskim.
I oto, gdy w miesiącu Nisan dwudziestego roku panowania króla Artakserksesa wykonywałem swój urząd, wziąłem wino i podałem królowi, i w jego obecności nie okazywałem smutku. Lecz król mi rzekł: "Czemu tak smutno wyglądasz? Przecież nie jesteś chory! Nie, lecz masz jakieś zmartwienie?" I przeraziłem się do najwyższego stopnia, i rzekłem królowi: "Niech król żyje na wieki! Jakże nie mam smutno wyglądać, gdy miasto, gdzie są groby moich przodków, jest spustoszone, a bramy jego są strawione ogniem".
I rzekł mi król: "O co chciałbyś prosić?" Wtedy pomodliłem się do Boga niebios i rzekłem królowi: "Jeśli to odpowiada królowi i jeśli sługa twój ma względy u ciebie, to proszę, abyś mnie posłał do Judy, do grodu grobów moich przodków, abym go odbudował". I rzekł mi król, podczas gdy królowa siedziała obok niego: "Jak długo potrwa twoja podróż? I kiedy powrócisz?" I król, gdy podałem mu termin, raczył mnie wyprawić. I rzekłem królowi: "Jeśli to odpowiada królowi, proszę o wystawienie dla mnie listów do namiestników Transeufratei, aby mnie przepuścili, aż przyjdę do Judy; - również pisma do Asafa, zawiadowcy lasu królewskiego, aby mi dał drewna do sporządzenia bram twierdzy przy świątyni, bram muru miejskiego i domu, do którego się wprowadzę". I król mi zezwolił, gdyż łaskawa ręka Boga mojego czuwała nade mną.
|
|
|
1 Sm 25, 32. 33; Mt 5, 7
|
W.
Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela, za to, że cię wysłał dziś na spotkanie ze mną; * Powstrzymałaś mnie dzisiaj od rozlewu krwi i nie wymierzyłem sobie sprawiedliwości na własną rękę.
K.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. W. Powstrzymałaś mnie dzisiaj od rozlewu krwi i nie wymierzyłem sobie sprawiedliwości na własną rękę.
LG tom III: Piątek XII zw, str. 333-335
Homilia św. Grzegorza z Nyssy, biskupa
(Mowa 6, O błogosławieństwach)
Nadzieja oglądania Boga
Obietnica: "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą", jest tak wielka, iż zawiera pełnię wszelkiego szczęścia. Czego zresztą po otrzymaniu tak wielkiego dobra można jeszcze pragnąć, skoro w Tym, którego się ogląda, posiada się wszystko? Albowiem w języku Pisma św. "oglądać" znaczy tyle samo, co "posiadać". Tak na przykład wypowiedź: "obyś oglądał pomyślność Jeruzalem" oznacza "obyś posiadał". Kiedy zaś prorok mówi: "Niech zginie bezbożny, aby nie oglądał chwały Pana", przez słowo: "nie oglądał", rozumie: "nie miał udziału".
Kto zatem widzi Boga, tym samym posiada wszelkie dobra: niekończące się życie, wieczną niezniszczalność, szczęście nieśmiertelne, trwałe królestwo, ustawiczną radość, prawdziwą światłość, słodkie wołanie Ducha, chwałę niedostępną, nieustanne wesele i w ogóle wszelkie dobro.
Tak więc szczęście zawarte w obietnicy błogosławieństwa, a otrzymane przez nas w nadziei, nie ma w ogóle granic. Ponieważ jednak - jak na to wskazaliśmy wcześniej - warunkiem widzenia Boga jest czystość serca, dlatego umysł mój znowu doznaje zawrotu. Zastanawiam się mianowicie, czy owa czystość serca nie należy przypadkiem do tych rzeczy, których w ogóle nie da się osiągnąć, które przewyższają i przekraczają możliwości naszej natury. Jeśli bowiem Boga ogląda się czystością serca, Mojżesz zaś i Paweł nie widzieli, bo sami powiadają, iż Bóg nie może być widziany ani przez nich, ani przez kogokolwiek innego, wynika stąd, iż to, co Zbawiciel zapowiada jako szczęście, nie może być ani osiągnięte, ani osiągalne.
Jakiż więc dla nas pożytek z tego, iż wiemy, w jaki sposób można zobaczyć Boga, skoro nie potrafimy urzeczywistnić tego, co wiemy. To tak jak gdyby ktoś mówił, iż dobrze jest przebywać w niebie, bo widzi się tam rzeczy, których nie można zobaczyć na tym świecie. Gdyby można było wskazać sposób dostania się do nieba, byłoby oczywiście rzeczą pożyteczną pouczyć słuchaczy o szczęściu przebywania w niebie. Jak długo jednak nie możemy się tam dostać, pouczanie o szczęściu przebywania w niebie nie daje żadnej korzyści, przeciwnie, może nas jedynie zasmucić, ponieważ poznajemy, jak wielkich dóbr jesteśmy pozbawieni, jak wiele nam brakuje z powodu zamkniętego dla nas tam wstępu. Czyżby więc Pan ogromem obietnicy wzywał do tego, co wykracza poza naszą naturę i przewyższa możliwości człowieka?
Tak jednak nie jest. Bóg nie nakazuje latać stworzeniom, którym nie dał skrzydeł, ani też przebywać pod wodą tym, którym wyznaczył życie na ziemi. Jeśli zatem porządek świata dostosowany jest do możliwości stworzeń i nigdy nie wymaga tego, co wykracza poza ich siły, to słusznie wnosić stąd możemy, iż nie należy bynajmniej wątpić w otrzymanie tego, co zapowiadają słowa błogosławieństwa. Owszem, należy sądzić, iż ani Jan, ani Paweł, ani Mojżesz, czy też ktokolwiek im podobny nie został pozbawiony tego szczęścia, które płynie z oglądania Boga; ani Paweł, który powiedział: "Odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości"; ani Jan, który spoczywał na piersi Jezusa; ani Mojżesz, któremu Bóg powiedział: "Ciebie wybrałem spośród wszystkich". Jeśli zatem ci, którzy mówili, iż oglądanie Boga przekracza nasze siły, z całą pewnością są szczęśliwi, szczęście zaś polega na oglądaniu Boga, które wywodzi się z czystego serca, to z całą pewnością czystość serca, przez którą osiąga się szczęście, nie należy do rzeczy nieosiągalnych.
Tak więc można powiedzieć, że prawdę mówili ci, którzy z Pawłem utrzymywali, iż oglądanie Boga przewyższa siły człowieka, a także, że nie sprzeciwia się im wypowiedź Pana, kiedy oglądanie Boga obiecuje ludziom czystego serca.
|
|
|
Ps 63, 2; 17, 15
|
W.
Pragnie Ciebie moja dusza, * Ciało moje tęskni za Tobą, mój Boże.
K.
W sprawiedliwości ujrzę Twe oblicze, ze snu powstając nasycę się Twoim widokiem. W. Ciało moje tęskni za Tobą, mój Boże.
LG tom III: Piątek XII zw, str. 336; LG skrócone: XII tydzień Okresu Zwykłego, str. 617
Módlmy się.
Wszechmogący Boże, obdarz nas ustawiczną bojaźnią i miłością Twojego świętego imienia, albowiem nigdy nie odmawiasz opieki * tym, których utwierdzasz w swojej miłości.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|