|
Módl się słuchając |
W wersji PREMIUMdostępne jest nagranie tej Godziny w formacie MP3 (opracowane przy użyciu syntezatora mowy).
|
|
Menu: |
Tabele stron Teksty LG
Teksty Monastycznej LG
|
|

|
W diecezji drohiczyńskiej:
|
|
Kolor szat:
|
Piątek, 23 stycznia 2026
BŁOGOSŁAWIONYCH MĘCZENNIKÓW Z PRATULINA WINCENTEGO LEWONIUKA I TOWARZYSZY
Wspomnienie dowolne
|
 |
W diecezji siedleckiej:
Wspomnienie obowiązkowe
|
Godzina Czytań

W wersji PREMIUM dostępne jest nagranie tej Godziny w formacie MP3 (lewy górny róg strony).
K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
LG tom III: MM, str. 1462; LG skrócone: MM, str. 1642
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 Królu chwalebny wyznawców
I męczenników nagrodo,
Tym, którzy Ciebie wybrali,
Otwierasz niebios podwoje.
2 Boże, wysłuchaj łaskawie
Modlitwy pełnej pokory:
Odpuść nam zło popełnione,
Gdy męczenników sławimy.
3 Mocnych wywyższasz przez mękę,
Dla słabych masz miłosierdzie;
Racz nasze winy zapomnieć
I obdarz nas przebaczeniem.
4 Tobie, łaskawy nasz Ojcze,
W jedności z Synem i Duchem,
Chwała, majestat, podzięka
Niech będzie teraz i zawsze. Amen.
Antyfony - LG tom III: Piątek II, str. 760-762; LG skrócone: Piątek II, str. 914-916
Psalmy - LG tom III: Piątek II, str. 760-762; LG skrócone: Piątek II, str. 914-916
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 ant.
Nie karć mnie, Panie, * w Twoim gniewie.
Psalm 38
Błaganie nieszczęśliwego grzesznika
Wszyscy znajomi Jezusa stali z daleka (Łk 23, 49)
I
Nie karć mnie, Panie, w Twoim gniewie *
ani mnie nie karz w swej zapalczywości.
Utkwiły bowiem we mnie strzały Twoje *
i Twoja ręka zaciążyła nade mną.
Z powodu Twego gniewu nic nie ma zdrowego w mym ciele, *
nic nietkniętego w kościach na skutek grzechu mojego.
Bo winy moje przerosły moją głowę *
i przygniatają mnie ciężkim brzemieniem.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Nie karć mnie, Panie, w Twoim gniewie.
2 ant.
Znasz, Panie, * wszystkie me pragnienia.
II
Moje rany cuchną i ropieją *
z powodu mojego szaleństwa.
Przybity i zgarbiony, *
przez cały dzień chodzę smutny.
Bo ogień trawi lędźwie moje *
i w moim ciele nic nie ma zdrowego.
Złamany i bardzo wyczerpany *
jęczę, bo drży moje serce.
Znasz, Panie, wszystkie me pragnienia *
i jęk mój nie skryje się przed Tobą.
Trzepocze się we mnie serce i z sił opadłem, *
i nawet gaśnie światło moich oczu.
Stronią od mej choroby sąsiedzi i przyjaciele, *
a moi bliscy trzymają się z daleka.
Ci, którzy czyhają na me życie, zastawiają sidła,
pragną mojej zguby, którzy źle mi życzą *
i przez dzień cały obmyślają podstępy.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Znasz, Panie, wszystkie me pragnienia.
3 ant.
Wyznaję Tobie moją winę, * nie opuszczaj mnie, Panie, zbawienie moje.
III
A ja nie słucham, tak jak człowiek głuchy, *
jestem jak niemy, co ust nie otwiera.
Stałem się jak człowiek, który nie słyszy *
i brak mu w ustach odpowiedzi.
Bo Tobie ufam, Panie, *
Ty, Panie, Boże mój, odpowiesz.
Mówię bowiem: "Niech się ze mnie nie cieszą, *
gdy chwieje się ma noga, niech się nade mnie nie wynoszą",
Bo jestem bardzo bliski upadku, *
a ból mój zawsze jest przy mnie.
Ja przecież wyznaję moją winę, *
a grzech mój przejmuje mnie trwogą.
Silni są ci, którzy są mi przeciwni bez powodu, *
i liczni, którzy mnie niesłusznie nienawidzą.
Ci, którzy za dobro złem odpłacają, *
za to mi grożą, że za dobrem idę.
Panie, Ty mnie nie opuszczaj, *
Boże mój, nie oddalaj się ode mnie!
Śpiesz mi na pomoc, *
Panie, zbawienie moje.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Wyznaję Tobie moją winę, / nie opuszczaj mnie, Panie, zbawienie moje.
Werset - LG tom III: Piątek II, str. 762; LG skrócone: Piątek II, str. 916
K.
Oczy mi słabną od wypatrywania Twej pomocy, Panie.
W.
I Twego sprawiedliwego słowa.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
LG tom III: Piątek II zw, str. 78-79
|
|
Z Księgi Powtórzonego Prawa
|
10, 12 - 11, 9. 26-28
|
Konieczność wybrania Boga
W owych dniach Mojżesz przemówił do ludu tymi słowami: "A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, Bóg twój? Tylko tego, byś się bał Pana, Boga swojego, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył Panu, Bogu twemu, z całego swojego serca i z całej swej duszy, strzegł poleceń Pana i Jego praw, które ja ci podaję dzisiaj dla twego dobra. Do Pana, Boga twojego, należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej. Tylko do twoich przodków skłonił się Pan, miłując ich; po nich spośród wszystkich narodów wybrał ich potomstwo, czyli was, jak jest dzisiaj. Dokonajcie więc obrzezania waszego serca, nie bądźcie nadal ludem o twardym karku, albowiem Pan, Bóg wasz, jest Bogiem nad bogami i Panem nad panami, Bogiem wielkim, potężnym i straszliwym, który nie ma względu na osoby i nie przyjmuje podarków. On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia. Wy także miłujcie cudzoziemca, boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Bójcie się Pana, Boga swego, Jemu się oddajcie, służcie Mu i na Jego imię przysięgajcie. On waszą chwałą, On waszym Bogiem, On dla was uczynił te rzeczy straszliwe, które widziały wasze oczy. W liczbie siedemdziesięciu osób zstąpili przodkowie wasi do Egiptu, a teraz Pan, Bóg wasz, uczynił was licznymi jak gwiazdy na niebie. Miłujcie przeto Pana, Boga swojego, i wiernie przestrzegajcie Jego praw, nakazów i poleceń po wszystkie dni.
Wy poznaliście je dzisiaj, a nie dzieci wasze, które nie znały i nie widziały pouczenia Pana, Boga waszego, Jego wielkości, Jego mocnej ręki i wyciągniętego ramienia, znaków i dzieł, wszystkiego, czego dokonał w Egipcie względem faraona, króla egipskiego, i całej jego ziemi; co uczynił wojsku egipskiemu, jego koniom i rydwanom - jak je kazał zatopić wodom Morza Czerwonego podczas pościgu za wami - wygubił ich Pan aż do dnia dzisiejszego; co uczynił wam na pustyni aż do waszego przyjścia na to miejsce; co uczynił Datanowi i Abiramowi, synom Eliaba, potomka Rubena, gdy ziemia otwarła swą paszczę i pochłonęła ich spośród Izraela razem z ich rodzinami, ich namiotami i całym ich dobytkiem.
Wasze bowiem oczy widziały całe to wielkie dzieło Pana, które On uczynił. Strzeżcie przeto wszystkich nakazów, które wam dzisiaj daję, abyście byli dość mocni, by wejść i posiąść ziemię, do której dziś idziecie, by ją posiąść; byście długo żyli w ziemi, którą poprzysiągł Pan dać przodkom waszym i potomstwu ich: ziemię opływającą w mleko i miód.
Widzicie, ja kładę dziś przed wami błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, które ja wam dzisiaj daję - przekleństwo, jeśli nie usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dzisiaj wskazuję, a pójdziecie za bogami obcymi, których nie znacie".
|
Z Księgi Rodzaju
|
16, 1-16
|
Narodziny Izmaela
Saraj, żona Abrama, nie urodziła mu jednak potomka. Miała zaś niewolnicę Egipcjankę, imieniem Hagar. Rzekła więc Saraj do Abrama: "Ponieważ Pan zamknął mi łono, abym nie rodziła, zbliż się do mojej niewolnicy; może z niej będę miała dzieci". Abram usłuchał rady Saraj.
Saraj, żona Abrama, wzięła zatem niewolnicę Hagar, Egipcjankę, i dała ją za żonę mężowi swemu Abramowi, gdy już minęło dziesięć lat, odkąd Abram osiedlił się w Kanaanie. Abram zbliżył się do Hagar i ta stała się brzemienną. A widząc, że jest brzemienna, zaczęła lekceważyć swą panią. Wtedy Saraj rzekła do Abrama: "Przez ciebie doznaję zniewagi; ja sama dałam ci moją niewolnicę za żonę, ona zaś czując się brzemienną, lekceważy mnie. Niechaj Pan będzie sędzią między mną a tobą!" Abram rzekł do Saraj: "Przecież niewolnica twoja jest w twojej mocy: postąp z nią, jak będziesz uważała za dobre". Saraj upokorzyła Hagar; wtedy Hagar od niej uciekła.
Anioł Pański znalazł Hagar na pustyni u źródła przy drodze wiodącej do Szur i zapytał: "Hagar, niewolnico Saraj, skąd przyszłaś i dokąd idziesz?" A ona odpowiedziała: "Uciekłam od mojej pani, Saraj". Wtedy Anioł Pański rzekł do niej: "Wróć do twej pani i pokornie poddaj się pod jej władzę". Po czym Anioł Pański oznajmił: "Rozmnożę twoje potomstwo tak bardzo, że nie będzie można go policzyć". I mówił: "Jesteś brzemienna i urodzisz syna, któremu dasz imię Izmael, bo słyszał Pan, gdy byłaś upokorzona. A będzie to człowiek dziki jak onager: będzie on walczył przeciwko wszystkim i wszyscy - przeciwko niemu; będzie on utrapieniem swych pobratymców".
Hagar nazwała Pana przemawiającego do niej "Tyś Bóg widzialny", bo mówiła: "Wszak tu widziałam Widzącego mnie, a jestem żywa". Dlatego tę studnię nazwano "Studnią Lachaj-Roj". - Jest to ta, która znajduje się pomiędzy Kadesz i Bered.
Hagar urodziła Abramowi syna. I Abram nazwał zrodzonego mu przez Hagar syna imieniem Izmael.
Abram miał lat osiemdziesiąt sześć, gdy mu Hagar urodziła Izmaela.
|
|
|
1 J 4, 19; 5, 3; 2, 5
|
W.
Miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. / Miłość Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, * A przykazania Jego nie są ciężkie.
K.
Kto zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała. W. A przykazania Jego nie są ciężkie.
LG tom III: Własne, str. D 2022, s. 163-165
Z raportu księdza Teodora Telakowskiego do biskupa J. Stupnickiego
(Archiwum Świętej Kongregacji Spraw Nadzwyczajnych [Affari Straordinarii], Rosja i Polska 1872-1877 r., poz. 352, fasc. 47-74 [manuskrypt polski])
Umierali w Bogu i z Bogiem za wiarę
Dnia 24 stycznia 1874 roku wydarzyła się straszna katastrofa w Pratulinie w powiecie Konstantynów na Podlasiu. Duszpasterską troskę w tej parafii sprawował ksiądz Józef Kurmanowicz, który od kilku tygodni razem z innymi kapłanami był więziony w Siedlcach. Lud, gdy żegnał swego duszpasterza wywożonego z parafii, przeczuwał, że czeka go ciężka dola. Padał na kolana przed odjeżdżającymi, prosząc o ostatnie błogosławieństwo. Kapłan i lud, zalani łzami, rozeszli się, może na zawsze. Błogosławieństwo było udzielane drżącą ręką, bo słowa uwięzły w zbolałej piersi. Bóg w niebie je przyjął.
Zarząd nad parafią został powierzony młodemu galicjaninowi, księdzu Leontemu Urbanowi, mieszkającemu w swej parafii w sąsiednim Krzyczewie. Chciał on wprowadzić w cerkwi unickiej w Pratulinie liturgię prawosławną. Unici pratulińscy zamknęli swoją cerkiew i klucze trzymali u siebie. Ksiądz Urban dał o tym znać do władz. 24 stycznia przybył naczelnik powiatu konstantynowskiego, mieszkający w Janowie. Przybyło z nim także wojsko pod dowództwem niemieckiego oficera Steina.
Naczelnik Kutanin przywoływał różne argumenty, aby przekonać lud, by przekazał swoją świątynię nowemu proboszczowi, wyznaczonemu przez władze rządowe, i by nie niszczyli pokoju. Cała jego elokwencja na nic się zdała.
Wówczas Stein powiedział, że zebrani powinni przyjąć prawosławie, teraz zaś winni się rozejść i nie zakłócać spokoju. Ci z różnych stron pytali go: "Jak się nazywasz?" Odpowiedział: "Nazywam się Stein". - "Jaką wyznajesz wiarę?" Odpowiedział: "Jestem luteraninem". Powiedzieli mu: "Dobrze, przyjmij więc prawosławie, abyśmy zobaczyli, jak wygląda zdrajca wiary". Stein nic nie odpowiedział, ale żołnierzom rozkazał szarżę na obrońców. Ci skupili się przy kościele i bronili go, bojowo podnosząc kije znalezione w pobliżu. Wojsko ustąpiło, przewidując straty. Lud stał nieporuszony na placu.
Stein zarządził załadowanie karabinów kulami. Wówczas wierni odrzucili kołki i kamienie, które trzymali w rękach. Padli na kolana jak jeden mąż i zaczęli śpiewać pobożne pieśni polskie: Święty Boże, a następnie psalm: Kto się w opiekę. Stein rozkazał: ognia! Kule posypały się jak grad. Padli zabici wieśniacy. Pochyliły się głowy rannych. Śpiew nie ustawał. Żołnierze byli ustawieni w półkole za parkanem cmentarnym i prowadzili ogień. Pierwszy padł zabity Wincenty Lewoniuk. Jednocześnie padł martwy młodzieniec Anicet Hryciuk ze wsi Zaczopki. Stojący obok starzec podniósł jego martwe ciało i przerywając na chwilę śpiew, zawołał: "Już narobiliście mięsa, możecie go mieć więcej, bo wszyscy jesteśmy gotowi umrzeć za naszą wiarę". Ogień trwał kilkanaście minut.
Ludzie pozostawali w niewielkiej odległości od wojska i byli skupieni w zwartą grupę. Liczba zabitych byłaby zapewne większa, gdyby niektórzy żołnierze, powodowani współczuciem, nie strzelali w powietrze. Żaden jęk nie wyszedł z piersi umierających. Żadne przekleństwo nie splamiło ust rannych. Wszyscy umierali w Bogu i z Bogiem za wiarę, która jako dar pochodzi od Boga.
Gdy zaprzestano strzelać, na placu pozostało dziewięciu zabitych. Cztery osoby, śmiertelnie ranne, umarły tego samego dnia. Zostały pogrzebane w tej samej mogile.
|
|
|
|
W.
Gdy walczymy w obronie wiary, patrzy na nas Bóg, / patrzą Jego aniołowie, patrzy Chrystus. * Wielka to chwała i dostojeństwo, / i wielkie szczęście walczyć w obecności Boga / i otrzymać wieniec od Chrystusa Sędziego.
K.
Przywołajmy więc wszystkie nasze siły i uzbrójmy się w czystość serca, wiarę nienaruszoną i życie cnotliwe, aby wystąpić do boju. W. Wielka to chwała i dostojeństwo, / i wielkie szczęście walczyć w obecności Boga / i otrzymać wieniec od Chrystusa Sędziego.
LG tom III: Własne, str. D 2022, s. 165; LG skrócone: Własne, str. D 2022, s. 165
Módlmy się.
Wszechmogący, wieczny Boże, Ty błogosławionemu Wincentemu i jego Towarzyszom dałeś udział w męce Chrystusa, spraw łaskawie, abyśmy wytrwale naśladowali ich męstwo w wyznawaniu wiary katolickiej * i w budowaniu jedności Kościoła.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|