K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 Raduj się, Matko, Kościele,
Wydając perłę tak drogą,
Jan mu na imię. On chlubnie
Alfonsa synem się zowie.
2 Matka w proroczym natchnieniu
Przyszły los dziecka zgaduje:
Zostanie sługą Chrystusa,
Dar Boży ludziom poniesie.
3 Będę kapłanem - sam mówi -
Pojadę hen, aż za morze,
By zagrożonym i biednym
Ukazać drogę zbawienia.
4 On pierwszy pośród biskupów
Nowego Świata zajaśniał
Jak kwiat, świętością promienny,
Co grono niebian ozdabia.
5 Dla kierowania szkołami
Sióstr Zgromadzenie zakłada,
A wiernym pokarm pożywny
Życia wiecznego przynosi.
6 Niech Bogu Ojcu brzmi chwała
I Jedynemu Synowi,
Wraz z Duchem Pocieszycielem,
Przez całą wieczność bez końca. Amen.
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 ant.
Nakłoń ku mnie Twego ucha, Panie, * aby mnie ocalić.
Psalm 31, 2-17. 20-25
Ufna modlitwa w cierpieniu
Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk 23, 46)
I
Panie, do Ciebie się uciekam,
niech nigdy nie doznam zawodu, *
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.
Nakłoń ku mnie Twego ucha, *
pośpiesz, aby mnie ocalić!
Bądź dla mnie skałą schronienia, *
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą, *
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.
Wydobądź z sieci zastawionej na mnie, *
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego, *
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Nienawidzisz czcicieli bóstw marnych, *
ja zaś pokładam ufność w Panu.
Weselę się i cieszę Twoim miłosierdziem,
boś wejrzał na moją nędzę, *
zrozumiałeś udrękę mej duszy.
I nie oddałeś mnie w ręce nieprzyjaciół, *
postawiłeś me stopy na miejscu przestronnym.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Nakłoń ku mnie Twego ucha, Panie, / aby mnie ocalić.
2 ant.
Niech Twoje oblicze, Panie, * zajaśnieje nad Twym sługą.
II
Zmiłuj się, Panie, nade mną, bo żyję w udręce, *
od smutku słabnie me oko i dusza, i ciało.
Moje życie upływa wśród zgryzoty, *
a lata moje wśród jęków.
Siłę tracę w ucisku, *
osłabły kości moje.
Stałem się przykładem hańby dla wszystkich mych wrogów, *
dla sąsiadów przedmiotem odrazy,
Postrachem dla moich znajomych, *
ucieka, kto mnie ujrzy na drodze.
Zapomnieli o mnie w sercach, jak o zmarłym, *
stałem się jak wyrzucone naczynie.
Słyszałem bowiem, jak wielu szeptało:
"Trwoga jest dokoła!" *
Gromadzą się przeciw mnie, zamierzając odebrać mi życie.
Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie, *
i mówię: "Tyś jest Bogiem moim".
W Twoim ręku są moje losy, *
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą, *
wybaw mnie w swoim miłosierdziu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Niech Twoje oblicze, Panie, / zajaśnieje nad Twym sługą.
3 ant.
Błogosławiony Pan, * który mi okazał swoje cuda i łaskę.
III
Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie, *
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie *
na oczach ludzi.
Osłaniasz ich Twą obecnością od spisku mężów, *
ukrywasz w swym namiocie przed swarliwym językiem.
Niech będzie Pan błogosławiony, *
On cuda swoje i łaskę okazał mi w mieście warownym.
Ja zaś w przerażeniu mówiłem: *
"Odtrącony jestem od Twego oblicza".
Lecz Ty wysłuchałeś mój głos błagalny, *
gdy wołałem do Ciebie.
Miłujcie Pana, wszyscy, co cześć Mu oddajecie.
Pan chroni wiernych, *
a pysznym z nawiązką odpłaca.
Bądźcie dzielni i mężnego serca, *
wszyscy, którzy ufacie Panu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Błogosławiony Pan, / który mi okazał swoje cuda i łaskę.
K.
Była światłość prawdziwa.
W.
Która oświeca każdego człowieka.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
Z Listu św. Pawła Apostoła do Kolosan
|
4, 2-18
|
Zakończenie Listu
Bracia! Trwajcie gorliwie na modlitwie, czuwając podczas niej wśród dziękczynienia. Módlcie się jednocześnie i za nas, aby Bóg otworzył nam podwoje dla słowa, dla wypowiedzenia tajemnicy - Chrystusa, za co też jestem do tej pory więźniem, abym ją obwieścił tak, jak winienem ją wypowiedzieć.
Wobec obcych postępujcie mądrze, wyzyskując każdą chwilę sposobną. Mowa wasza, zawsze miła, niech będzie przyprawiona solą, tak byście wiedzieli, jak należy każdemu odpowiadać.
Wszystko o mnie oznajmi wam Tychik, umiłowany brat, wierny sługa i współpracownik w Panu. Wysyłam go do was właśnie po to, byście wy wiedzieli o naszych sprawach, a on żeby pokrzepił wasze serca - wraz z Onezymem, wiernym i umiłowanym bratem, który jest spośród was: oznajmią wam wszystko, co tutaj się dzieje.
Pozdrawia was Arystarch, mój współwięzień, i Marek, kuzyn Barnaby, co do którego otrzymaliście zlecenia: przyjmijcie go, jeśli do was przybędzie - i Jezus, zwany Justusem. Ci, będąc z Żydów, są jedynymi współpracownikami dla królestwa Bożego, którzy stali się dla mnie pociechą.
Pozdrawia was rodak wasz, Epafras, sługa Chrystusa Jezusa, zawsze walczący o was w modlitwach, abyście stali mocno, doskonali w pełnieniu każdej woli Bożej. Zaświadczam o nim, że usilnie się troszczy o was oraz o tych, którzy są w Laodycei i w Hierapolis. Pozdrawia was Łukasz, umiłowany lekarz, i Demas.
Pozdrówcie braci w Laodycei, zarówno Nimfasa, jak i Kościół gromadzący się w jego domu. A skoro list zostanie u was odczytany, postarajcie się, by odczytano go też w Kościele w Laodycei, a wy żebyście też przeczytali list z Laodycei. Powiedzcie zaś Archipowi: "Uważaj, abyś wypełnił posługę, którą przyjąłeś w Panu".
Pozdrowienie ręką moją - Pawła: Pamiętajcie o moich kajdanach! Łaska niech będzie z wami!
|
Z Pieśni nad Pieśniami
|
7, 11-13; 8, 1-7
|
Jak śmierć potężna jest miłość
Jam miłego mego i ku mnie zwraca się jego pożądanie. Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach! O świcie pospieszmy do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją.
O gdybyś był moim bratem, który ssał pierś mojej matki, spotkawszy na ulicy, ucałowałabym cię, i nikt by mną nie mógł pogardzić. Powiodłabym cię i wprowadziła w dom matki mej, która mię wychowała; napoiłabym cię winem korzennym, moszczem z granatów. Lewa jego ręka pod głową moją, a prawica jego obejmuje mnie.
Zaklinam was, córki jerozolimskie, na cóż budzić ze snu, na cóż rozbudzać umiłowaną, póki nie zechce sama?
Kim jest ta, co się wyłania z pustyni, wsparta na oblubieńcu swoim?
Pod jabłonią obudziłem cię; tam poczęła cię matka twoja, tam poczęła cię ta, co cię zrodziła.
Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, płomień Pański. Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko.
|
|
|
por. Kol 4, 3; Ps 51, 17
|
W.
Módlmy się za siebie nawzajem, aby Bóg otworzył nam podwoje dla słowa, * Dla wypowiedzenia tajemnicy - Chrystusa.
K.
Niech Pan otworzy nasze wargi, a usta nasze niech głoszą chwałę Boga. W. Dla wypowiedzenia tajemnicy - Chrystusa.
Z listu apostolskiego papieża Pawła VI
(AAS 55 a. 1963, pp. 905-911)
Miłość Boga i zbawienie ludzi najwyższym prawem zakonnika, kapłana i biskupa
Jana Nepomucena Neumanna można przyrównać do jasnego światła, które pojawiło się na kontynencie amerykańskim. Urodził się w miejscowości Prachatycze na ziemi czeskiej. Odznaczał się rzadko spotykaną łagodnością usposobienia, dużymi zdolnościami oraz wielkim zapałem w zdobywaniu wiedzy. Dążył jednak do wyższych celów.
Czytając listy św. Pawła oraz opisy pracy misyjnej w dalekich krajach Ameryki, sam się również do tego dzieła zapalił i postanowił tam wyjechać, jeśliby zaistniała taka możliwość. Tymczasem dokładał starań, by wewnętrznie się doskonalić nie szczędząc sobie dobrowolnych umartwień. Postępował jak żołnierz, który zawczasu przygotowuje się duchowo i fizycznie do czekającej go walki. Przyjęty chętnie przez biskupa Nowego Jorku, niemal natychmiast otrzymał święcenia subdiakonatu i diakonatu. Po trzech tygodniach od swego przybycia do Ameryki dnia 25 czerwca 1836 roku, został wyświęcony na kapłana. Spełniły się przez to jego gorące pragnienia. Skierowany następnie do pracy misjonarskiej, zwłaszcza pośród emigrantów niemieckich, udał się do miasta Williamsville. Zamieszkał tam w pewnym ubogim domu i poświęcił się całkowicie pracy duszpasterskiej. Z miasta wyruszał na wioski, by wszędzie nieść światło pogrążonym w ciemnościach, pociechę zasmuconym, a umierającym zbawienie. Trudno opisać, ile podejmował pracy, zniósł umartwień i doznał krzywd. Nie złamały jednak ducha żołnierza Chrystusowego ogromne odległości pomiędzy poszczególnymi osiedlami ani brak dróg, ostrość klimatu, skąpe pożywienie ani wreszcie zawiść przeciwników.
Pragnąc jeszcze bardziej należeć do Zbawiciela, wstąpił w roku 1840 do Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela, jako pierwszy na ziemi amerykańskiej nowicjusz-kapłan. Usiłując odzwierciedlić w sobie życie Ojca Założyciela, sługa Boży dawał wspaniały przykład głębokiej religijności i ascezy. Wytrwały w postanowieniach, mężnie pokonywał niepokoje sumienia oraz wszelkie ataki zaciekłego nieprzyjaciela. Doszedł do doskonałego panowania nad sobą. Ugruntował w sobie ducha pokory, radośnie znosił ubóstwo, jakiego doświadczali wówczas w Ameryce redemptoryści i dodawał do tego dobrowolne umartwienia. Był posłuszny swoim wychowawcom, zachowywał sumiennie wszystkie przepisy reguły i całe noce spędzał na modlitwie. Tak stał się prawdziwym uczniem świętego Alfonsa, godnym, by po okresie próby oddać się całkowicie Bogu przez złożenie zakonnej profesji. Jako redemptorysta nie zaniedbywał misji, które stanowią specjalny cel Zgromadzenia. Dążył do pogłębienia wiedzy religijnej i do poprawy złych obyczajów. Ludzi zbłąkanych sprowadzał na właściwą drogę.
Ze względu na nieprzeciętne zalety powołano go dla dobra Kościoła do jeszcze ważniejszych zadań. Decyzją Papieża został wyniesiony w roku 1852 na stolicę biskupią Filadelfii. Na urzędzie tym okazał się takim właśnie pasterzem, jakiego zapowiadała uprzednia sława jego świętości. Nie uchylał się od żadnego trudu, by powierzone sobie owce zawrócić z niewłaściwej drogi i doprowadzić je na zbawienne pastwiska. Dokładał starań, by pouczać wiernych słowem Bożym i przysposabiać ich do uczestniczenia w tajemnicach wiary. Starał się, by kapłani wypełniali święcie i gorliwie swoje obowiązki. Odwiedzał chorych, udawał się do więzień, stawał przy łożu umierających. Wzniósł od fundamentu kościół katedralny i zbudował wiele innych świątyń. Dużą wagę przykładał do wychowania kleru. Zakładał seminaria i starał się jak najlepiej przygotować alumnów do podjęcia kapłańskiego posługiwania. Otworzył wiele szkół i zakładał liczne przytułki, gdzie przyjmowano opuszczone dzieci. Celem rozwoju tego apostolatu założył Zgromadzenie Sióstr Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Stawszy się wzorem dla wiernych, rządził mądrze swoją diecezją. Osobiście przeprowadzał częste wizytacje duszpasterskie, a dla utrwalenia kościelnej karności zwoływał synody.
Przez osiem lat służył kościołowi jako biskup, szczerze oddany Bogu, pokorny, obcy światowemu zgiełkowi, przyjaciel wszystkich, poświęcający się zupełnie trosce duszpasterskiej. Zmarł nagle na ulicy swojego miasta, pośród nawału codziennych zajęć, dnia 5 stycznia 1860 roku. Gdy jego ciało zaniesiono do siedziby biskupiej, odkryto nowe potwierdzenie ducha umartwienia, mianowicie ostry łańcuch pokutny, którym sługa Boży poskramiał swoje ciało. Po pogrzebie sława jego świętości poczęła nieustannie wzrastać, gdyż śmierć nie może rzucić cienia na chwałę wynikającą z prawdziwej świętości, ale raczej zdejmuje z niej zasłonę i czyni ją jeszcze bardziej czytelną. Sam Bóg zdawał się potwierdzać tę sławę cudami.
|
|
|
1 Kor 1, 17-18. 21
|
W.
Posłał mnie Chrystus, abym głosił Ewangelię i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. * Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla tych, którzy dostępują zbawienia.
K.
Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. W. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla tych, którzy dostępują zbawienia.
Módlmy się.
Boże, który obdarzyłeś świętego Jana biskupa pasterską gorliwością o zbawienie ludzi opuszczonych, spraw, abyśmy naśladując jego wierność w spełnianiu codziennych obowiązków, * wytrwale dążyli do świętości i owocnie służyli Twojemu Kościołowi.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|