K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 Chryste, coś Bóstwa jest blaskiem odwiecznym,
Przychodzisz do nas jako światło życia;
Lekiem się stałeś dla ludzi schorzałych,
Bramą zbawienia.
2 Dziś cała ziemia rozbrzmiewa pieśniami
Anielskich chórów, które wielbią Ojca,
Nam zaś zwiastują odnowę i pokój
Pełen wesela.
3 Synu Przeczystej Dziewicy i Matki,
Spoczywasz w żłobie mimo swej wszechmocy;
Spraw, by na świecie uznano Twą władzę,
Jezu najmilszy.
4 Rodzisz się, Panie, by niebo dać ludziom,
A jako człowiek jednym z nas się stałeś;
Oświeć umysły i serca pociągnij
Więzią miłości.
5 Razem z głosami anielskich zastępów
Radosnym hymnem wysławiamy Boga:
Chwała niech będzie i Tobie, i Ojcu
Z Duchem miłości. Amen.
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 ant.
Nakłoń ku mnie Twego ucha, Panie, * aby mnie ocalić.
Psalm 31, 2-17. 20-25
Ufna modlitwa w cierpieniu
Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk 23, 46)
I
Panie, do Ciebie się uciekam,
niech nigdy nie doznam zawodu, *
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.
Nakłoń ku mnie Twego ucha, *
pośpiesz, aby mnie ocalić!
Bądź dla mnie skałą schronienia, *
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą, *
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.
Wydobądź z sieci zastawionej na mnie, *
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego, *
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Nienawidzisz czcicieli bóstw marnych, *
ja zaś pokładam ufność w Panu.
Weselę się i cieszę Twoim miłosierdziem,
boś wejrzał na moją nędzę, *
zrozumiałeś udrękę mej duszy.
I nie oddałeś mnie w ręce nieprzyjaciół, *
postawiłeś me stopy na miejscu przestronnym.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Nakłoń ku mnie Twego ucha, Panie, / aby mnie ocalić.
2 ant.
Niech Twoje oblicze, Panie, * zajaśnieje nad Twym sługą.
II
Zmiłuj się, Panie, nade mną, bo żyję w udręce, *
od smutku słabnie me oko i dusza, i ciało.
Moje życie upływa wśród zgryzoty, *
a lata moje wśród jęków.
Siłę tracę w ucisku, *
osłabły kości moje.
Stałem się przykładem hańby dla wszystkich mych wrogów, *
dla sąsiadów przedmiotem odrazy,
Postrachem dla moich znajomych, *
ucieka, kto mnie ujrzy na drodze.
Zapomnieli o mnie w sercach, jak o zmarłym, *
stałem się jak wyrzucone naczynie.
Słyszałem bowiem, jak wielu szeptało:
"Trwoga jest dokoła!" *
Gromadzą się przeciw mnie, zamierzając odebrać mi życie.
Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie, *
i mówię: "Tyś jest Bogiem moim".
W Twoim ręku są moje losy, *
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą, *
wybaw mnie w swoim miłosierdziu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Niech Twoje oblicze, Panie, / zajaśnieje nad Twym sługą.
3 ant.
Błogosławiony Pan, * który mi okazał swoje cuda i łaskę.
III
Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie, *
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie *
na oczach ludzi.
Osłaniasz ich Twą obecnością od spisku mężów, *
ukrywasz w swym namiocie przed swarliwym językiem.
Niech będzie Pan błogosławiony, *
On cuda swoje i łaskę okazał mi w mieście warownym.
Ja zaś w przerażeniu mówiłem: *
"Odtrącony jestem od Twego oblicza".
Lecz Ty wysłuchałeś mój głos błagalny, *
gdy wołałem do Ciebie.
Miłujcie Pana, wszyscy, co cześć Mu oddajecie.
Pan chroni wiernych, *
a pysznym z nawiązką odpłaca.
Bądźcie dzielni i mężnego serca, *
wszyscy, którzy ufacie Panu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Błogosławiony Pan, / który mi okazał swoje cuda i łaskę.
K.
Była światłość prawdziwa.
W.
Która oświeca każdego człowieka.
Jeżeli poniżej nie wyświetliły się teksty czytań i Te Deum, kliknij tutaj i przeładuj tę stronę (dotyczy głównie użytkowników urządzeń mobilnych).
Z Listu św. Pawła Apostoła do Kolosan
|
4, 2-18
|
Zakończenie Listu
Bracia! Trwajcie gorliwie na modlitwie, czuwając podczas niej wśród dziękczynienia. Módlcie się jednocześnie i za nas, aby Bóg otworzył nam podwoje dla słowa, dla wypowiedzenia tajemnicy - Chrystusa, za co też jestem do tej pory więźniem, abym ją obwieścił tak, jak winienem ją wypowiedzieć.
Wobec obcych postępujcie mądrze, wyzyskując każdą chwilę sposobną. Mowa wasza, zawsze miła, niech będzie przyprawiona solą, tak byście wiedzieli, jak należy każdemu odpowiadać.
Wszystko o mnie oznajmi wam Tychik, umiłowany brat, wierny sługa i współpracownik w Panu. Wysyłam go do was właśnie po to, byście wy wiedzieli o naszych sprawach, a on żeby pokrzepił wasze serca - wraz z Onezymem, wiernym i umiłowanym bratem, który jest spośród was: oznajmią wam wszystko, co tutaj się dzieje.
Pozdrawia was Arystarch, mój współwięzień, i Marek, kuzyn Barnaby, co do którego otrzymaliście zlecenia: przyjmijcie go, jeśli do was przybędzie - i Jezus, zwany Justusem. Ci, będąc z Żydów, są jedynymi współpracownikami dla królestwa Bożego, którzy stali się dla mnie pociechą.
Pozdrawia was rodak wasz, Epafras, sługa Chrystusa Jezusa, zawsze walczący o was w modlitwach, abyście stali mocno, doskonali w pełnieniu każdej woli Bożej. Zaświadczam o nim, że usilnie się troszczy o was oraz o tych, którzy są w Laodycei i w Hierapolis. Pozdrawia was Łukasz, umiłowany lekarz, i Demas.
Pozdrówcie braci w Laodycei, zarówno Nimfasa, jak i Kościół gromadzący się w jego domu. A skoro list zostanie u was odczytany, postarajcie się, by odczytano go też w Kościele w Laodycei, a wy żebyście też przeczytali list z Laodycei. Powiedzcie zaś Archipowi: "Uważaj, abyś wypełnił posługę, którą przyjąłeś w Panu".
Pozdrowienie ręką moją - Pawła: Pamiętajcie o moich kajdanach! Łaska niech będzie z wami!
|
Z Pieśni nad Pieśniami
|
7, 11-13; 8, 1-7
|
Jak śmierć potężna jest miłość
Jam miłego mego i ku mnie zwraca się jego pożądanie. Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach! O świcie pospieszmy do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją.
O gdybyś był moim bratem, który ssał pierś mojej matki, spotkawszy na ulicy, ucałowałabym cię, i nikt by mną nie mógł pogardzić. Powiodłabym cię i wprowadziła w dom matki mej, która mię wychowała; napoiłabym cię winem korzennym, moszczem z granatów. Lewa jego ręka pod głową moją, a prawica jego obejmuje mnie.
Zaklinam was, córki jerozolimskie, na cóż budzić ze snu, na cóż rozbudzać umiłowaną, póki nie zechce sama?
Kim jest ta, co się wyłania z pustyni, wsparta na oblubieńcu swoim?
Pod jabłonią obudziłem cię; tam poczęła cię matka twoja, tam poczęła cię ta, co cię zrodziła.
Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, płomień Pański. Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko.
|
|
|
por. Kol 4, 3; Ps 51, 17
|
W.
Módlmy się za siebie nawzajem, aby Bóg otworzył nam podwoje dla słowa, * Dla wypowiedzenia tajemnicy - Chrystusa.
K.
Niech Pan otworzy nasze wargi, a usta nasze niech głoszą chwałę Boga. W. Dla wypowiedzenia tajemnicy - Chrystusa.
Z listu błogosławionego Dydaka Józefa do ojca duchownego Franciszka Ksawerego Gonzaleza
Usilnie staram się wypełnić to, co Bóg mi powierzył
Ojcze duchowny! Czy będę miał tyle szczęścia, abym przebywając na ziemi wyciągał korzyść ze świata i aby zatriumfował święty krzyż i Ten, który do niego pokornie był przybity? Czy nadejdą takie dni, kiedy ja, okaz nieprawości, ukocham mego Boga i dokonam tego, że cały świat Go umiłuje?
Wciąż bardzo przygnębiają mnie grzechy ludu, pewnie dlatego, że nie zastanawiam się nad własnymi bardzo ciężkimi grzechami. Pewnego razu będąc w chórze razem ze wspólnotą zastanawiałem się nad tym i pragnąłem znaleźć jakiś sposób, aby uwolnić się od tego ciężaru. Wówczas, rozważając wszystko to, co mój Pan, Jezus Chrystus, choć niewinny, uczynił i co zniósł za grzechy innych, które przyjął na siebie, żywo i mocno uświadomiłem sobie jak wielki mam obowiązek wynagrodzenia. Również zwykle przerażony jestem ciężarem, ilekroć doczesne klęski przygniatają lud.
Bardzo trafia mi do serca owo wyrażenie, którym często posługujesz się w liście, że mianowicie jestem powołany do tego, aby być "kapucynem, misjonarzem i świętym"! Nie mogę tego czytać bez miłego i dziwnego wzruszenia ogarniającego moje serce. Wyrażenie to jest jak gwóźdź, który stale mnie kłuje, choć nie kaleczy i który mi stale towarzyszy we wszystkich okolicznościach. W ten sposób przemawiając jesteś zapewne przez Boga natchniony, skoro nigdy nie ujawniałem ci cudownych znaków, które stały się przyczyną powołania i które temu powołaniu towarzyszyły.
Moje serce rozpiera pragnienie, aby całkowicie należeć do Boga i wypełnić Jego wolę. Nawet w najmniejszym stopniu nie chcę uchybić temu, czego żąda ode mnie Pan. Dlatego kiedy słyszę lub domyślam się, że moje czyny budzą zastrzeżenia w formie skargi lub donosu, martwię się mówiąc sobie: "Nie spełniłem tego, czego pragnie ode mnie Bóg, oni to dostrzegają, a ja nie". Chociaż jestem tak nędzny, że obawiam się, aby możnych nie obrazić, to jednak bez większych trudności uda mi się przezwyciężyć ten lęk. Ale gdy dostrzegam, że odstąpiłem od woli Bożej i Jego upodobania w najmniejszym nawet stopniu, wówczas wszelka pociecha znika z mego serca. Nie martwię się ani niepokoję, a jednak doznaję wewnętrznego i tak głębokiego udręczenia, że wydaje mi się, iż ono bardziej wyczerpuje moje siły niż prace fizyczne. Całkowicie jestem zatroskany o wypełnienie zamiarów, które Bóg ma względem mnie. Ojcze! Powierniku mojego serca i mojej duszy! Mówiąc jednym słowem, pragnę tak doskonale upodobnić się do Pana mojego Jezusa Chrystusa, jak tylko dla mnie to jest możliwe.
Tęsknię za bardzo poufnym, serdecznym i głębokim obcowaniem z Bogiem, chociażby miało ono być oschłe, gorzkie i pozbawione wszelkiego uczucia. Chciałbym w świecie dokonywać cudów! Chciałbym spędzać noce na modlitwie bez potrzeby snu! Chciałbym nawrócić wszystkich, do których przemawiam i na których spoglądam! Chciałbym, ale czy wiem czego? Nic więc nie zdoła wypełnić mojego serca. Jestem przekonany, że ów niedosyt serca rodzący się z niemożności zrealizowania przedsięwzięć podjętych dla chwały Bożej, był dla świętych wielkim udręczeniem.
|
|
|
2 Kor 5, 14. 20-21
|
W.
W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. / W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. * Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas.
K.
On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. W. Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas.
Módlmy się.
Boże, Ty obdarzyłeś błogosławionego Dydaka Józefa wiedzą świętych i przedziwnie skierowałeś go do pracy nad zbawieniem własnego narodu; daj nam za jego wstawiennictwem łaskę rozeznania tego, co święte i słuszne, * i dozwól nam głosić wszystkim ludziom niezgłębione bogactwa Chrystusa.
Który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|