WERSJA PREMIUM:


Tu jesteś:




Menu:
Internetowa Liturgia Godzin
Wesprzyj rozwój serwisu

U jezuitów:

Kolor szat:
Poniedziałek, 23 listopada 2026
BŁOGOSŁAWIONYCH MICHAŁA AUGUSTYNA PRO
I SALWATORA WIKTORA EMILA MOSCOSO,
PREZBITERÓW I MĘCZENNIKÓW
Wspomnienie dowolne

Godzina Czytań

Możliwość wydruku dostępna wyłącznie
dla użytkowników wersji premium

Wersja do druku - biało-czarna    Wersja do druku - kolorowa 


Hymn | Psalmodia | I Czytanie | Responsorium
II Czytanie | Responsorium | Modlitwa

K. † Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.

Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.



1  Królu chwalebny wyznawców
I męczenników nagrodo,
Tym, którzy Ciebie wybrali,
Otwierasz niebios podwoje.

2  Boże, wysłuchaj łaskawie
Modlitwy pełnej pokory:
Odpuść nam zło popełnione,
Gdy męczenników sławimy.

3  Mocnych wywyższasz przez mękę,
Dla słabych masz miłosierdzie;
Racz nasze winy zapomnieć
I obdarz nas przebaczeniem.

4  Tobie, łaskawy nasz Ojcze,
W jedności z Synem i Duchem,
Chwała, majestat, podzięka
Niech będzie teraz i zawsze. Amen.



1 ant. Nakłoń ku mnie Twego ucha, Panie, * aby mnie ocalić.

Psalm 31, 2-17. 20-25
Ufna modlitwa w cierpieniu
Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk 23, 46)

I

Panie, do Ciebie się uciekam, †
niech nigdy nie doznam zawodu, *
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.
Nakłoń ku mnie Twego ucha, *
pośpiesz, aby mnie ocalić!
Bądź dla mnie skałą schronienia, *
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą, *
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.
Wydobądź z sieci zastawionej na mnie, *
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego, *
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Nienawidzisz czcicieli bóstw marnych, *
ja zaś pokładam ufność w Panu.
Weselę się i cieszę Twoim miłosierdziem, †
boś wejrzał na moją nędzę, *
zrozumiałeś udrękę mej duszy.
I nie oddałeś mnie w ręce nieprzyjaciół, *
postawiłeś me stopy na miejscu przestronnym.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.

Ant. Nakłoń ku mnie Twego ucha, Panie, / aby mnie ocalić.

2 ant. Niech Twoje oblicze, Panie, * zajaśnieje nad Twym sługą.

II

Zmiłuj się, Panie, nade mną, bo żyję w udręce, *
od smutku słabnie me oko i dusza, i ciało.
Moje życie upływa wśród zgryzoty, *
a lata moje wśród jęków.
Siłę tracę w ucisku, *
osłabły kości moje.
Stałem się przykładem hańby dla wszystkich mych wrogów, *
dla sąsiadów przedmiotem odrazy,
Postrachem dla moich znajomych, *
ucieka, kto mnie ujrzy na drodze.
Zapomnieli o mnie w sercach, jak o zmarłym, *
stałem się jak wyrzucone naczynie.
Słyszałem bowiem, jak wielu szeptało: †
"Trwoga jest dokoła!" *
Gromadzą się przeciw mnie, zamierzając odebrać mi życie.
Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie, *
i mówię: "Tyś jest Bogiem moim".
W Twoim ręku są moje losy, *
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.
Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą, *
wybaw mnie w swoim miłosierdziu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.

Ant. Niech Twoje oblicze, Panie, / zajaśnieje nad Twym sługą.

3 ant. Błogosławiony Pan, * który mi okazał swoje cuda i łaskę.

III

Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie, *
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie *
na oczach ludzi.
Osłaniasz ich Twą obecnością od spisku mężów, *
ukrywasz w swym namiocie przed swarliwym językiem.
Niech będzie Pan błogosławiony, *
On cuda swoje i łaskę okazał mi w mieście warownym.
Ja zaś w przerażeniu mówiłem: *
"Odtrącony jestem od Twego oblicza".
Lecz Ty wysłuchałeś mój głos błagalny, *
gdy wołałem do Ciebie.
Miłujcie Pana, wszyscy, co cześć Mu oddajecie. †
Pan chroni wiernych, *
a pysznym z nawiązką odpłaca.
Bądźcie dzielni i mężnego serca, *
wszyscy, którzy ufacie Panu.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.

Ant. Błogosławiony Pan, / który mi okazał swoje cuda i łaskę.

K. Prowadź mnie, Panie, w prawdzie według Twych pouczeń.
W. Boże mój i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.



Początek Drugiego Listu
św. Piotra Apostoła
1, 1-11

Zachęta do drogi zbawienia

Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa, do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, otrzymali wiarę równie godną czci jak i nasza: Łaska wam i pokój niech będą udzielone obficie przez poznanie Boga i Jezusa, Pana naszego.
Tak samo Boska Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością. Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia wywołanego żądzą na świecie.
Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość. Gdy bowiem będziecie je mieli, i to w obfitości, nie uczynią was one bezczynnymi ani bezowocnymi przy poznawaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Komu bowiem ich brak, jest ślepym - krótkowidzem, i zapomniał o oczyszczeniu z dawnych swoich grzechów.
Dlatego bardziej jeszcze, bracia, starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór. To bowiem czyniąc, nie upadniecie nigdy. W ten sposób szeroko będzie wam otworzone wejście do wiecznego królestwa Pana naszego i Zbawcy, Jezusa Chrystusa.


por. 2 P 1, 3. 4; Ga 3, 27

W. Pan was powołał † swoją chwałą i doskonałością / i dał wam drogocenne i największe obietnice, * Abyście się stali uczestnikami Boskiej natury.
K. Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. W. Abyście się stali uczestnikami Boskiej natury.



Z listów bł. Michała Augustyna Pro, prezbitera i męczennika
(Antonio Dragon SJ, Vida íntima del Padre Pro,
Obra Nacional de la Buena Prensa, A. C.,
México, D.F. 1952, wyd. 3.,
ss. 177-178, 112, 113, 130, 139-140, 136)


Głęboki szacunek dla powołania kapłańskiego
i gorące pragnienie męczeństwa

Czy przemawia Bóg do naszych umysłów?... Owszem, i to jak najbardziej słodkimi słowami. Bóg przemawia, a umysł rozumie Jego słowa. Z doświadczenia wiem i wyznaję ci, że nie miałem takich darów pojmowania takiej mowy, jakie ty masz, owszem, było przeciwnie: wszystko inaczej mi się układało i napotykałem na wszelkiego rodzaju przeciwności, i to nie dlatego, żeby to w jakikolwiek sposób ode mnie zależało, lecz z powodu takiego sposobu postępowania, który się całkowicie takiemu przemawianiu sprzeciwia. Ponieważ jednak Bóg, który jest nieskończonym miłosierdziem, skierował oczy na ten bezpłodny i niezwykle suchy pień mojego życia i ponieważ już dostrzegł posąg, jaki z tego wszystkiego mocą swoją Boską wyprowadzi, raczył mnie powołać i wyrwać mimo mojego oporu z tego zepsutego świata, w jakim żyłem, żeby się spełniły przepiękne słowa psalmisty: "Z gnoju wyprowadził ubogiego i umieścił go z książętami, z książętami swojego ludu".
Przez wszystkie lata mojego życia zakonnego nie znalazłem żadnego innego narzędzia pewniejszego i szybszego do nawiązania ścisłej łączności z Jezusem poza Mszą świętą. Kiedy ją sprawuję, patrzę na wszystko z innego punktu widzenia, wszystko mierzę szerzej, szlachetniej odczuwam i bardziej duchowo. Więcej nawet, odczujesz, że dzięki niej odmieniasz się wewnętrznie, jakby coś bardziej boskiego już w tym samym było, że umysł twój ogarnia i zmienia cię w kogoś zupełnie innego. A cóż to innego być może, jeżeli nie to znamię, które się w człowieka koniecznie wpisuje, jeśli nie ta pełnia Ducha Świętego, która po wyniszczeniu tego wszystkiego, co tam ludzkiego jeszcze pozostało, Boże życie w tobie roznieci, tak że się jeszcze bardziej staniesz uczestnikiem Boskiej natury.
To jednak, co w sobie samym teraz odnajduję, czego nigdy dotychczas nie odczuwałem, co sprawia, że wszystko inaczej widzę - to wszystko ani ze studiów moich się nie zrodziło, ani z naszej solidniejszej lub maleńkiej świętości, więcej nawet: z niczego, co moje osobiste, co ludzkie. Jest to znamię, które Duch Święty wyciska, a które nazywamy charakterem kapłaństwa, który niesie ze sobą głębsze uczestniczenie w życiu Bożym i albo ku górze nas unosi, albo nawet ubóstwia; przepotężna jakaś moc, która sprawia, że o wiele łatwiejsze się stają te pragnienia i te chęci, których dotąd nigdy nie potrafiliśmy urzeczywistnić...
To, że się we mnie dokonała ta wewnętrzna przemiana, odczułem dopiero wtedy, kiedy się spotkałem z duszami... Zrozumiałem, że się Bogu spodobało użyć mnie jako narzędzie, przez które rozsiewał będzie swoje dobra. Jakże wiele dusz napełniłem pocieszeniem, jak wiele rozproszyłem utrudzeń i ucisków, jak wielkiej gorliwości dodałem niektórym, by odważniej szli trudną drogą życia! Dwaj, którzy chociaż dosyć pewni byli tego, że ich Bóg powołuje, a mimo to od Niego odeszli, teraz do Niego powrócili; inny już niemal gotowy był do odejścia z seminarium, teraz także w nim trwa uparcie i pilnie pełni wolę Bożą. Czyż to nie oczywiste, że to wszystko, czego dokonałem, uczyniłem na mocy łaski kapłaństwa, mianowicie pod kierunkiem Ducha Świętego, w którym nie ma niczego ludzkiego, a którego nigdy przedtem nie pojmowałem, tylko dopiero od dnia święceń pojmować zacząłem?...
Jest całkiem oczywiste, że prześladowanie już nastąpi, podobnie jak to, że wielu się wydaje, iż na siłę siłą odpowiedzieć trzeba. Padną jako pierwsi ci, którzy w sprawach religijnych się odznaczyli, i pewnie mnie trzeba będzie do nich zaliczyć. Oby mi się udało paść wśród pierwszych... albo powiedzmy skromniej - wśród ostatnich, byleby tylko się udało znaleźć w tej liczbie!...
Lepsze jest posłuszeństwo niż ofiary... i właśnie dlatego postanowiłem pozostać tam, gdzie mnie postawiono. Niech mi jednak wolno będzie dodać słóweczko, byleby nie zabrzmiało ono jako jakieś pomrukiwanie lub krytyka. Położenie tutaj jest pełne niebezpieczeństw i dobrze pamiętam, że Pan polecił, byśmy sobie wzajemnie spieszyli z pomocą, jeżeli chcemy, żeby On nam pomocy udzielił. Tymczasem daje się tu odczuć ogromny brak pomocy duchowej, codziennie bowiem dowiadujemy się o tych, którzy umierają bez sakramentów, a nie ma ani jednego kapłana, który by odpowiedział na tę potrzebę, ponieważ wielu z nich się ukrywa ze strachu lub z posłuszeństwa. Oczywiście mógłbym w miarę moich możliwości wziąć się za to, nie tak jak dawniej co prawda, tylko ostrożnie i rozważnie, tak jednak, by się nie wydawało, że postępuję nieroztropnie. Mój przełożony jednak trzęsie się ze strachu i ilekroć rozmawiamy na któryś z tych tematów, obawia się najgorszego. A mnie się wydaje, że istnieje coś pośredniego między nierozwagą i strachem, podobnie jak istnieje coś pośredniego między najwyższą roztropnością a zuchwałością. I to przedstawiłem, ale on powiada, że powinienem zadbać o własne życie. A cóż to jest moje życie? Czyż jeżeli je złożę w ofierze za moich braci, to nie przyniesie ono wielkich korzyści? Z pewnością nie powinno się życia tracić głupio, ale jakże to będziemy mieć w pamięci, że jesteśmy synami Ignacego, jeżeli się wycofamy, kiedy się pojawi pierwsze niebezpieczeństwo? Nie mówię tego o wszystkich, bo przecież jest bardzo wielu takich, od których przyszłość zależy i których z tego powodu ostrożnie trzeba zachować, ale kto mnie jutro potrzebował będzie lub kto mnie będzie pragnął?
Niebezpieczeństwa, na które jesteśmy narażeni, nie tylko zwiększyły liczbę katolików, ale dały nam męczenników... Zwycięstwo zatem nie jest odległe!... Wydaje mi się, że już widzę blask zmartwychwstania, tym jaśniejszy, im mroczniejsze teraz trwa prześladowanie. Zewsząd dochodzą do nas wieści o napadach, o zemstach, o zniszczeniach; już bardzo wielu zabito i liczba męczenników wzrasta z dnia na dzień. Och, oby i mnie dano uchwycić w ręce ich los!


2 Tm 4, 7-8; Flp 3, 8. 10

W. Walczyłem w dobrym boju, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem. * Na koniec zostawiono dla mnie wieniec sprawiedliwości.
K. Wszystko uznałem z godne pogardy, bylebym poznał Chrystusa i miał udział w Jego cierpieniach przez upodobnienie się do Jego śmierci. W. Na koniec zostawiono dla mnie wieniec sprawiedliwości.



Módlmy się. Boże i Ojcze nasz, Ty swoim sługom Michałowi Augustynowi i Salwatorowi Wiktorowi Emilowi udzieliłeś łaski żarliwego szukania Twojej większej chwały i zbawienia dusz, † daj nam przez ich wstawiennictwo i przykład, abyśmy przez wierne i radosne spełnianie codziennych obowiązków * i skuteczne wspomaganie bliźnich, gorliwie Ci służyli i szukali nieustannie Twojej chwały. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.


Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:

K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.


Wydawnictwo Pallottinum

Wyślij do nas maila

STRONA GŁÓWNA
TEKSTY ILG | OWLG | LITURGIA HORARUM | KALENDARZ LITURGICZNY | DODATEK | INDEKSY | POMOC
CZYTELNIA

 Teksty Liturgii Godzin:
© Copyright by Konferencja Episkopatu Polski i Wydawnictwo Pallottinum

Opracowanie i edycja - © Copyright by ILG