|

|
W zakonach karmelitańskich:
|
|
Kolor szat:
|
Piątek, 30 października 2026
BŁ. MARII TERESY OD ŚW. JÓZEFA TAUSCHER, DZIEWICY
Wspomnienie dowolne
|
 |
Godzina Czytań

K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 Niech wierny lud jednogłośnie
Wysławia dźwięczną melodią
Dziewicę, która na niebie
Jaśnieje blaskiem promiennym.
2 Gdyż ona całe swe życie
Oddała chwale Chrystusa,
A teraz już się weseli
Wśród grona Jego wybranych.
3 Przezwyciężyła czystością
Słabego ciała pokusy
I gardząc świata urokiem
Zdążała śladem Chrystusa.
4 Za jej przyczyną, o Panie,
Właściwą ukaż nam drogę,
Podźwignij z nędzy upadków
I pomóż świętość zdobywać.
5 Niech Ciebie, Jezu zrodzony
Z nienaruszonej Dziewicy,
I Ojca z Duchem Najświętszym
Wychwala całe stworzenie. Amen.
1 ant.
Nie karć mnie, Panie, * w Twoim gniewie.
Psalm 38
Błaganie nieszczęśliwego grzesznika
Wszyscy znajomi Jezusa stali z daleka (Łk 23, 49)
I
Nie karć mnie, Panie, w Twoim gniewie *
ani mnie nie karz w swej zapalczywości.
Utkwiły bowiem we mnie strzały Twoje *
i Twoja ręka zaciążyła nade mną.
Z powodu Twego gniewu nic nie ma zdrowego w mym ciele, *
nic nietkniętego w kościach na skutek grzechu mojego.
Bo winy moje przerosły moją głowę *
i przygniatają mnie ciężkim brzemieniem.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Nie karć mnie, Panie, w Twoim gniewie.
2 ant.
Znasz, Panie, * wszystkie me pragnienia.
II
Moje rany cuchną i ropieją *
z powodu mojego szaleństwa.
Przybity i zgarbiony, *
przez cały dzień chodzę smutny.
Bo ogień trawi lędźwie moje *
i w moim ciele nic nie ma zdrowego.
Złamany i bardzo wyczerpany *
jęczę, bo drży moje serce.
Znasz, Panie, wszystkie me pragnienia *
i jęk mój nie skryje się przed Tobą.
Trzepocze się we mnie serce i z sił opadłem, *
i nawet gaśnie światło moich oczu.
Stronią od mej choroby sąsiedzi i przyjaciele, *
a moi bliscy trzymają się z daleka.
Ci, którzy czyhają na me życie, zastawiają sidła,
pragną mojej zguby, którzy źle mi życzą *
i przez dzień cały obmyślają podstępy.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Znasz, Panie, wszystkie me pragnienia.
3 ant.
Wyznaję Tobie moją winę, * nie opuszczaj mnie, Panie, zbawienie moje.
III
A ja nie słucham, tak jak człowiek głuchy, *
jestem jak niemy, co ust nie otwiera.
Stałem się jak człowiek, który nie słyszy *
i brak mu w ustach odpowiedzi.
Bo Tobie ufam, Panie, *
Ty, Panie, Boże mój, odpowiesz.
Mówię bowiem: "Niech się ze mnie nie cieszą, *
gdy chwieje się ma noga, niech się nade mnie nie wynoszą",
Bo jestem bardzo bliski upadku, *
a ból mój zawsze jest przy mnie.
Ja przecież wyznaję moją winę, *
a grzech mój przejmuje mnie trwogą.
Silni są ci, którzy są mi przeciwni bez powodu, *
i liczni, którzy mnie niesłusznie nienawidzą.
Ci, którzy za dobro złem odpłacają, *
za to mi grożą, że za dobrem idę.
Panie, Ty mnie nie opuszczaj, *
Boże mój, nie oddalaj się ode mnie!
Śpiesz mi na pomoc, *
Panie, zbawienie moje.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Wyznaję Tobie moją winę, / nie opuszczaj mnie, Panie, zbawienie moje.
K.
Oczy mi słabną od wypatrywania Twej pomocy, Panie.
W.
I Twego sprawiedliwego słowa.
|
|
Z Księgi Mądrości
|
8, 1-21b
|
O Mądrość trzeba prosić Boga
Mądrość sięga potężnie od krańca do krańca i włada wszystkim z dobrocią. Ją to pokochałem, jej od młodości szukałem: pragnąłem ją sobie wziąć za oblubienicę i stałem się miłośnikiem jej piękna. Sławi ona swe szlachetne pochodzenie, gdyż obcuje z Bogiem i miłuje ją Władca wszechrzeczy, bo jest wtajemniczona w wiedzę Boga i w Jego dziełach dokonuje wyboru.
Jeśli w życiu bogactwo jest dobrem pożądanym - cóż cenniejszego niż Mądrość, która wszystko sprawia? Jeśli rozwaga jest twórcza - któreż ze stworzeń bardziej twórcze niż Mądrość? I jeśli kto miłuje sprawiedliwość - jej to dziełem są cnoty: uczy bowiem umiarkowania i roztropności, sprawiedliwości i męstwa, od których nie ma dla ludzi nic lepszego w życiu. A jeśli kto jest żądny wielkiej wiedzy - ona zna przeszłość i o przyszłości wnioskuje, zna zawiłości słów i rozwiązania zagadek, wiedza wyprzedza znaki i cuda, następstwa chwil i czasów.
Postanowiłem więc wziąć ją za towarzyszkę życia, bo wiedziałem, że mi będzie doradczynią w dobrem, a w troskach i smutku pociechą. Dzięki niej znajdę chwałę u ludu i cześć u starszych, sam będąc młody. Bystrym znajdą mnie w sądzie, wzbudzę podziw u możnych. Gdy będę milczał - wyczekiwać będą, a gdy przemówię - uważać; i jeśli długo przemawiać będę, położą rękę na ustach.
Przez nią zdobędę nieśmiertelność, zostawię wieczną pamięć potomnym. Będę władał ludami, poddane mi będą narody: usłyszawszy o mnie, ulękną się władcy straszliwi. Okażę się dobrym wśród ludu i mężnym na wojnie. Wszedłszy do swego domu, przy niej odpocznę, bo obcowanie z nią nie sprawia przykrości ani współżycie z nią nie przynosi udręki, ale wesele i radość.
Gdym sobie nad tym pomyślał i rozważyłem to w sercu, że w zażyłości z Mądrością leży nieśmiertelność, w przyjaźni z nią szlachetna rozkosz; w dziełach jej rąk nieprzebrane bogactwa, a roztropność we wspólnych z nią ćwiczeniach i sława w posiadaniu jej nauki - krążyłem, szukając, jak by ją wziąć do siebie.
Byłem dzieckiem dorodnym i dusza przypadła mi dobra, a raczej będąc dobrym wszedłem do ciała nieskalanego. Wiedząc jednak, że nie zdobędę jej inaczej, tylko jeśli Bóg udzieli - a i to już było sprawą Mądrości wiedzieć, czyja jest ta łaska - udałem się do Pana i błagałem Go.
|
|
|
Mdr 7, 7-8; Jk 1, 5
|
W.
Modliłem się, i dano mi zrozumienie; * Przyzywałem, i przyszedł do mnie duch Mądrości, / i przeniosłem ją nad berła i trony.
K.
Jeśli komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma. W. Przyzywałem, i przyszedł do mnie duch Mądrości, / i przeniosłem ją nad berła i trony.
Z Autobiografii bł. Marii Teresy od św. Józefa, dziewicy
(Dom dla bezdomnych dzieci, 2a ed. 1991, s. 51-52)
Wizja powołania
Dwudziestego pierwszego stycznia 1890 roku miałam przejmujący sen. Widziałam żywego Chrystusa Ukrzyżowanego naturalnego rozmiaru. Na całej długości ciała, od dłoni do stóp, po obu stronach, dwie gałęzie cierni były mocno osadzone w ciele, mocno splecione na kształt korony cierniowej. A po lewej stronie na sercu plątanina cierni, mocno zasadzonych w kształcie serca.
Głowy nie zwieńczono cierniami, a ramiona nie były opuszczone, ale wyciągnięte, otwarte, na znak życia.
To była wizja tak przejmująca, tak straszna, że tak mnie pochłonęła i wzbudziła tyle współczucia, że nie ma słów, żeby ją opisać. Kiedy moje oczy zatrzymały się na Nim, moje serce drżało z bólu.
Boski Zbawiciel jest Głową, która w niebie żyje bez bólu i bez korony cierniowej. Ciało, członki reprezentują święty Kościół, który nie tylko jest przybity do krzyża mocami tego świata, ale jest również głęboko zraniony przez gnuśnych i zbuntowanych katolików. To oznacza ciernie dla ciała. Ciernie w sercu oznaczają jednak gnuśność i niewierność poświęconych mu dusz, kapłanów i zakonników.
Obudziłam się, a ponieważ był dzień, od razu udałam się do kościoła. Moje serce było rzeczywiście poruszone, wręcz zranione bólem i współczuciem. Teraz było dla mnie jasne, czego Pan chce ode mnie: modlitwy i zadośćuczynienia, wypraszać łaski dla nawrócenia grzeszników, walczyć z Bogiem o wolność świętego Kościoła.
Od tego ranka moje serce wypełniło się nowym "głodem i pragnieniem" nie tylko woli Pana, doskonałości, ale "głodem i pragnieniem", gorącym pragnieniem zdobywania dusz dla Boskiego Serca.
Ukrzyżowany pozostał i pozostaje przed moimi oczami nawet dzisiaj, jak tego ranka, i podsyca moją gorliwość w modlitwie o nawrócenie grzeszników i do pracy na rzecz ich zbawienia; nie tylko to, ale czyni go coraz bardziej żarliwym i sprawia, że tęsknię za moim celem, aby przed tronem Boga móc ugasić moje dręczące pragnienie, moje pragnienie dusz.
|
|
|
Kol 1, 24
|
W.
Teraz raduję się w cierpieniach za was. * I ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa / dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.
K.
Zawsze uważałem Krzyż za najwyższy znak Bożej miłości. W. I ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa / dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.
Módlmy się.
Boże, który obdarzyłeś błogosławioną Marię Teresę niezwykłą gorliwością o służbę Twemu ludowi poprzez wytrwałą modlitwę i zaangażowanie, daj nam za jej wstawiennictwem pracować także pośród trudności, * aby wspaniałomyślnie budować Twój Kościół.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|