|

|
U pijarów:
|
|
Kolor szat:
|
Piątek, 16 października 2026
BŁ. PIOTRA CASANIEGO, PREZBITERA
Wspomnienie obowiązkowe
|
 |
Godzina Czytań

K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
1 Ty jesteś, Chryste, zwierzchnikiem i głową
Wszystkich pasterzy Twojego Kościoła,
Przyjmij więc hołdy składane z radością
W święto pasterza.
2 Ty go wybrałeś, by służył Ci wiernie
Jako uczestnik Twojego kapłaństwa;
On zaś z miłością otaczał opieką
Lud odkupiony.
3 Był przewodnikiem i wzorem dla wiernych,
Światłem dla ślepych, ratunkiem ubogich,
Ojcem roztropnym i wszystkim dla wszystkich
Tak jak Apostoł.
4 Chryste, co w niebie nagradzasz zasługi
Świętych pasterzy i dajesz im chwałę,
Pomóż nam dążyć za jego przykładem
Drogą zbawienia.
5 Tobie, o Zbawco i Królu wszechmocny,
Razem z Twym Ojcem i Duchem płomiennym
Cześć, uwielbienie i chwała niech będzie
Teraz i zawsze. Amen.
1 ant.
Boże mój, nie odwracaj się od mojej prośby, * bo uciskają mnie grzesznicy.
Psalm 55, 2-15. 17-24
Skarga na fałszywego przyjaciela
Jezus począł drżeć i odczuwać trwogę (Mk 14, 33)
I
Boże, usłysz modlitwę moją
i nie odwracaj się od mojej prośby, *
zwróć się do mnie i wysłuchaj!
Szamoczę się w ucisku, *
jęczę słysząc głos wroga i krzyk grzesznika.
Bo wyrządzają mi krzywdę *
i napastują mnie w gniewie.
Drży we mnie serce *
i śmiertelny lęk mnie ogarnia.
Przenika mnie lęk i drżenie *
i przerażenie mną włada.
I mówię: Gdybym jak gołąb miał skrzydła, *
uleciałbym i spoczął.
Uciekłbym daleko, *
zamieszkał na pustyni.
Prędko bym sobie wyszukał schronienie *
od wichru i nawałnicy.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Boże mój, nie odwracaj się od mojej prośby, / bo uciskają mnie grzesznicy.
2 ant.
Pan nas wyzwolił * z mocy nieprzyjaciela i z jego zasadzek.
II
Rozprosz ich, Panie, rozdziel ich języki, *
bo przemoc widzę w mieście i niezgodę.
Obchodzą je murami w ciągu dnia i nocy, *
a złość i ucisk są we wnętrzu jego.
W jego wnętrzu zagłada, *
a z rynku jego nie znika podstęp i krzywda.
Gdyby lżył mnie nieprzyjaciel, *
z pewnością bym to znosił;
Gdyby powstawał przeciw mnie ten, co mnie nienawidzi, *
ukryłbym się przed nim.
Ale to jesteś ty, mój rówieśnik, *
mój zaufany przyjaciel,
Z którym żyłem w słodkiej zażyłości, *
chodziliśmy po domu Bożym w świątecznym orszaku.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Pan nas wyzwolił z mocy nieprzyjaciela i z jego zasadzek.
3 ant.
Zrzuć swą troskę na Pana, * a On cię podtrzyma.
III
A ja wołam do Boga *
i Pan mnie ocali.
Rankiem, wieczorem i w południe narzekam i jęczę, *
a On wysłucha mojego głosu.
Ześle pokój, ratując me życie
od tych, którzy na mnie nastają, *
bo wielu mam przeciwników.
Wysłucha mnie Bóg, a ich poniży, *
Ten, który panuje od wieków.
Bo nie ma dla nich opamiętania *
i nie boją się Boga.
Każdy z nich podnosi ręce na domowników *
i łamie swoją umowę.
Jego twarz jest gładsza od masła, *
lecz serce ma napastliwe.
Jego słowa łagodniejsze od oliwy, *
a są to obnażone miecze.
Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma, *
nigdy nie dopuści, by się zachwiał sprawiedliwy.
Ty, Boże, ich wtrącisz do studni zatracenia,
połowy dni swoich nie dożyją mężowie podstępni i krwawi, *
ja zaś nadzieję mam w Tobie.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Zrzuć swą troskę na Pana, / a On cię podtrzyma.
K.
Ku mojej mądrości zwróć się, mój synu.
W.
Ku mojej roztropności nakłoń swe ucho.
|
|
Początek Księgi proroka Malachiasza
|
1, 1-14; 2, 13-16
|
Proroctwo o gnuśnych kapłanach i o odrzuceniu ofiar
Mowa Pana do Izraela za pośrednictwem Malachiasza: Umiłowałem was - mówi Pan - wy zaś pytacie: W czym się przejawia, że nas umiłowałeś? Czyż Ezaw nie był bratem Jakuba? - wyrocznia Pana - a Ja jednak umiłowałem Jakuba. Ezawa zaś miałem w nienawiści i oddałem góry jego na spustoszenie, a dobytek jego szakalom pustyni. Choćbyś powiedział, Edomie: "Zubożeliśmy, ale odbudujemy z powrotem miejscowości zniszczone!" - tak oto mówi Pan Zastępów: Oni niech budują, Ja jednak rozwalę; i będą ich nazywać granicą zła i ludem, na którego Pan zapałał gniewem. Oto oczy wasze będą to oglądały i powiecie: Potężnym okazał się Pan nawet poza granicami Izraela!
Syn powinien czcić ojca, a sługa swego pana. Lecz skoro Ja jestem Ojcem, gdzież jest cześć moja, a skoro Ja jestem Panem, gdzie szacunek dla Mnie? To mówi Pan Zastępów do was, o kapłani: Lekceważycie imię moje, a jednak pytacie: Czym to okazaliśmy lekceważenie Twemu imieniu? Oto przynosicie na mój ołtarz potrawy skażone, a pytacie: Czym go skaziliśmy? Tym, że przynosząc je, niejako powiadacie: Oto stół Pański jest w pogardzie! Gdy bowiem przynosicie ślepe zwierzę na ofiarę, czyż nie jest to rzeczą złą? Albo gdy przynosicie chrome i chore, czyż to nic złego? Ofiarujże to twemu namiestnikowi! - Czy będzie mu miłe i czy życzliwie cię przyjmie? - mówi Pan Zastępów.
A teraz zwracacie się z prośbą do Boga, aby się zmiłował nad wami! Wyście popełnili to zło - czy więc On będzie przychylny dla kogokolwiek z was? - pyta Pan Zastępów. Niechby ktoś spośród was raczej zamknął drzwi świątyni, byście nie zapalali świateł na ołtarzu moim nadaremnie! Nie mam Ja upodobania w was, mówi Pan Zastępów, ani Mi nie jest miła ofiara z waszej ręki. Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu wielkie będzie imię moje między narodami, a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany imieniu memu i ofiara czysta. Albowiem wielkie będzie imię moje między narodami - mówi Pan Zastępów.
Wy zaś bezcześcicie je, mówiąc: Stół Pański jest splugawiony, bo składane na nim ofiary są miernej wartości. Powiadacie też: Cóż to za umęczenie! - I tak pogardzacie nim, mówi Pan Zastępów, a przynosicie zwierzę skażone: chrome i chore - i składacie na ofiarę. Czy mam to przyjąć z upodobaniem z ręki waszej? - pyta Pan. Dlatego niech będzie przeklęty oszust, który mając w swej trzodzie samca, ślubuje złożyć go na ofiarę, a potem składa Panu zwierzę skażone; gdyż Ja jestem potężnym Królem, a imię moje będzie wzbudzać lęk między narodami.
Sprawiliście też, że łzami, płaczem i jękami okryto ołtarz Pana, tak że On więcej nie popatrzy na dar ani nie przyjmie z ręki waszej ofiary, której by pragnął. A wy się pytacie: Dlaczegóż to tak? Dlatego że Pan był świadkiem pomiędzy tobą a żoną twojej młodości, którą przeniewierczo opuściłeś! Ona była twoją towarzyszką i żoną twojego przymierza. Czyż ów "jeden" nie dał przykładu, ten, którego ducha wyście spadkobiercami? A czegóż ten "jeden" pragnął? Potomstwa Bożego! Strzeżcie się więc w duchu waszym: wobec żony młodości twojej nie postępuj zdradliwie! Jeśli kto nienawidząc oddalił żonę swoją - mówi Pan, Bóg Izraela - wtedy gwałt pokrywał swoją szatą. Mówi Pan Zastępów: Strzeżcie się więc w duchu waszym i nie postępujcie zdradliwie!
|
|
|
Ml 2, 5. 6; Ps 110, 4
|
W.
Moje przymierze z kapłanem dotyczyło życia i pokoju. / Nałożyłem na niego obowiązek czci, / i cześć mi okazywał. * Wierność wobec Prawa była w jego ustach, / a niegodziwości nie znaleziono na jego wargach.
K.
Pan przysiągł i tego nie odwoła: Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka. W. Wierność wobec Prawa była w jego ustach, / a niegodziwości nie znaleziono na jego wargach.
Z pism bł. Piotra Casaniego z Zakonu Szkół Pobożnych
(Rozmyślania o Męce Pańskiej, Rozmyślanie XXVI-XXVII)
O niektórych rzeczach, które wydarzyły się, podczas gdy żywy Jezus wisiał na krzyżu
Rozważ, jak Najświętsza Dziewica i Matka zbliżyła się do krzyża wraz z umiłowanym uczniem i innymi dwoma Mariami strapionymi ponad miarę przez okrutną mękę i stojąc blisko krzyża patrzyła, jak cierpi jedyny i umiłowany Syn Jej dziewiczego łona, zdecydowany jednak i mocny. Wątpi święty doktor Kościoła Ambroży, czy wylała ze swych dziewiczych oczu choćby jedną łzę, gdyż pisze: Stantem lego, flentem non lego - "Czytam, że stała, nie czytam, że płakała", jak przystało Tej, która przez godność Matki Boga była więcej niż kobietą. Wiemy z tradycji, że zdjąwszy z głowy nakrycie, które nosiła, dała je któremuś z żołnierzy prosząc, by osłonił nim Jej nagiego Syna ze względu na dziewiczą skromność obojga, a on to spełnił. Cierpiący Jezus spuścił wtedy oczy pełne łez i krwi i widząc u stóp krzyża tak smutną Matkę wraz z Janem, rzekł zbolałym głosem, przerywanym westchnieniami i szlochaniem: "Niewiasto (gdyż Matką nie śmiał Jej nazwać, by nie ranić więcej Jej czułego serca), oto Syn Twój", a skinąwszy głową na Jana, rzekł: "Oto Matka twoja" - i odtąd Jan uważał już Najświętszą Dziewicę za Matkę. "O, jakże jesteś szczęśliwy, uczniu, który nabyłeś tak wielki i drogi skarb".
Rozważ, jak od godziny szóstej aż do godziny dziewiątej zaciemniło się słońce i to cudowne długie zaćmienie obejmujące całą ziemię trwało nieprzerwanie przez trzy godziny wskazując jasno, że cierpi Bóg, Stwórca słońca, tak jakby planeta światła wstydziła się błyszczeć i wysyłać swych promieni w obecności Sprawcy i Źródła światła, który w tym czasie będąc tak ciemny wisiał na krzyżu. A około godziny dziewiątej zawołał Jezus donośnym głosem: "Eli, Eli, lema sabachthani", co po naszemu znaczy: "Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?". Wtedy jedni żołnierze i słudzy Piłata, ponieważ byli Rzymianami i nie rozumieli języka hebrajskiego, a często słyszeli, jak wymieniano imię Eliasza w tym kraju, mówili z drwiną: "Eliasza woła", inni zaś szydzili: "Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby go zdjąć z krzyża i uwolnić". I wtedy umierający Pan dodał: "Pragnę", chcąc wskazać na brak wody, jaki w tym Przenajświętszym Ciele spowodował wielki upływ krwi, i dać nam poznać, jak gorąco pragnął cierpieć i umrzeć na chwałę swego Ojca i dla zbawienia świata.
Pomyśl, że kiedy miano kogoś ukrzyżować, przygotowywano do tego ocet, gąbkę i hyzop, rzeczy, które mają moc wstrzymywania i cofania krwi wypływającej z ran ludzi ukrzyżowanych, aby żyli dłużej i pod wieczór mogli cierpieć straszne męki łamania kości goleniowych. Wzięli więc owi okrutni słudzy gąbkę umazaną hyzopem, którą może już dotykali ran dwóch łotrów, i zatknąwszy na trzcinę napełnili octem i przyłożyli do ust konającego Pana, a On nie odrzucił obrzydliwego napoju, lecz wypił ten ocet i zaraz powiedział: "Wykonało się". Uważając, że to tak delikatne Ciało zostało już wyczerpane przez męczarnie i wypełniła się wola Ojca, to jest zbawienie i wszystko, co w Starym Przymierzu przyrzekł Bóg w swym majestacie, a przepowiedzieli prorocy, zdobywając się na ogromną energię i moc, jakby nie przeszedł tych cierpień i nie utracił ani trochę sił, zawołał donośnym głosem: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam Ducha mojego". To powiedziawszy, skłonił zbolałą głowę jakby do snu i wyzionął przeczystego Ducha... Umarł Jezus, umarło Życie, umarł Bóg, umarł z miłości ku tobie, umarł za ciebie, umarł, żebyś ty żył. Jeszcze nie rozpływasz się cały we łzach? Jeszcze nie poddajesz się tak wielkiej miłości? Tak wyjątkowemu poświęceniu?
|
|
|
por. Flp 2, 5. 3. 4; por 1 Tes 5, 14-15
|
W.
Niech was ożywia miłość Chrystusowa, w pokorze oceniajcie jedni drugich za wyżej stojących od siebie. * Nie szukajcie własnego dobra, lecz braci.
K.
Podtrzymujcie słabych, bądźcie cierpliwi dla wszystkich, usiłujcie zawsze czynić dobrze sobie nawzajem i innym. W. Nie szukajcie własnego dobra, lecz braci.
Módlmy się.
Boże, Dawco wszelkiego dobra, Ty udzieliłeś błogosławionemu Piotrowi, kapłanowi, daru, przez który stawiał ponad wszystko niezgłębione bogactwa Chrystusa i uczył tego innych, spraw, abyśmy pod wpływem jego przykładu i nauczania * wzrastali w Twojej wieczy i prowadzili życie wierne Ewangelii.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|