|
Menu: |
Teksty LG
Teksty Monastycznej LG
Teksty Liturgia Horarum
|
|

|
W zakonie dominikańskim:
|
|
Kolor szat:
|
Sobota, 4 lipca 2026
ŚW. PIOTRA JERZEGO FRASSATIEGO
Wspomnienie dowolne
|
 |
Godzina Czytań

K. Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
W. Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze,
i na wieki wieków. Amen. Alleluja.
Powyższe teksty opuszcza się, jeśli tę Godzinę poprzedza Wezwanie.
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 Stworzycielu pełen chwały,
Ty, co swoim wiernym dajesz
Ducha siedmiorakiej łaski,
Bądź ostoją dla pokornych.
2 Ustrzeż ciało przed niemocą,
A umysły przed zgorszeniem,
Zniwecz ziarna zła i grzechu,
Wygnaj z serca wszelki smutek.
3 Obdarz nas pogodną myślą,
Pomóż dobro czynić zawsze;
Przyjmij dzisiaj nasze modły
I wieczyste daj nam życie.
4 Teraz siedem dni stanowi
Miarę wszystkich spraw doczesnych,
Lecz gdy ósmy dzień nastanie,
Będzie dniem Twojego sądu.
5 Wtedy nas, Odkupicielu,
Nie potępiaj w swoim gniewie,
Ale oddziel od skazanych,
Postaw nas po Twej prawicy.
6 Kiedy zaś, najlepszy Panie,
Spełnisz prośby swego ludu,
Cześć będziemy składać Tobie,
Boże, w Trójcy wszechmogący. Amen.
W wersji PREMIUM znajdziesz tutaj propozycję melodii oraz plik mp3 z jej wykonaniem.
1 ant.
Kto się uniży jak dziecko, * ten jest największy w królestwie niebieskim.
Psalm 131
Dziecięca ufność w Bogu
Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem (Mt 11, 29)
Panie, moje serce się nie pyszni *
i nie patrzą wyniośle moje oczy.
Nie dbam o rzeczy wielkie *
ani o to, co przerasta me siły.
Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę;
jak dziecko na łonie swej matki, *
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza.
Izraelu, złóż nadzieję w Panu, *
teraz i na wieki.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Kto się uniży jak dziecko, / ten jest największy w królestwie niebieskim.
2 ant.
Boże mój, w szczerości serca * wszystko radośnie złożyłem w ofierze.
Psalm 132
Obietnice Boże dla Dawida
Pan Bóg da Mu tron Dawida, Jego ojca (Łk 1, 32)
I
Pamiętaj, Panie, Dawidowi *
wszystkie jego trudy,
Jak złożył Panu przysięgę, *
związał się ślubem przed Bogiem Jakuba:
"Nie wejdę do mieszkania w moim domu, *
nie wstąpię na posłanie mego łoża,
Nie użyczę snu moim oczom, *
powiekom moim spoczynku,
Póki nie znajdę miejsca dla Pana, *
mieszkania dla Niego, dla Boga Jakuba".
Słyszeliśmy o arce w Efrata, *
znaleźliśmy ją na polach Jaaru.
Wejdźmy do Jego mieszkania, *
padnijmy przed podnóżkiem stóp Jego.
Wyrusz, Panie, na miejsce Twego odpoczynku, *
Ty i arka Twej chwały.
Niech Twoi kapłani w sprawiedliwość się odzieją, *
a Twoi wyznawcy niech śpiewają z radości.
Przez wzgląd na Dawida, Twego sługę, *
nie odtrącaj oblicza swojego pomazańca.
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Boże mój, w szczerości serca / wszystko radośnie złożyłem w ofierze.
3 ant.
Pan złożył Dawidowi niezłomną obietnicę, * utwierdził jego panowanie na wieki.
II
Pan złożył Dawidowi niezłomną obietnicę, *
której nie odwoła:
"Zrodzone z ciebie potomstwo *
posadzę na twoim tronie.
A jeśli twoi synowie zachowają moje przymierze *
i wskazania, których im udzielę,
Także ich synowie *
zasiądą na tronie po wieczne czasy".
Pan bowiem wybrał Syjon, *
tej siedziby zapragnął dla siebie.
"Oto miejsce mego odpoczynku na wieki, *
tu będę mieszkał, bo wybrałem je sobie.
Będę hojnie błogosławił jego zasobom, *
jego ubogich nasycę chlebem.
Jego kapłanów odzieję zbawieniem, *
a jego wierni prawdziwie cieszyć się będą.
Wzbudzę tam moc dla Dawida, *
przygotuję światło dla mego pomazańca.
Odzieję wstydem nieprzyjaciół jego, *
a nad nim zajaśnieje jego korona".
Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.
Ant.
Pan złożył Dawidowi niezłomną obietnicę, / utwierdził jego panowanie na wieki.
K.
Przyjdźcie i zobaczcie dzieła Pana.
W.
Zdumiewające czyny, których dokonał na ziemi.
|
|
Z Drugiej Księgi Samuela
|
11, 1-17. 26-27
|
O grzechu Dawida
Na początku roku, gdy królowie zwykli wychodzić na wojnę, Dawid wyprawił Joaba i swoje sługi wraz z całym Izraelem. Spustoszyli oni ziemię Ammonitów i oblegali Rabba. Dawid natomiast pozostał w Jerozolimie.
Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: "To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty". Wysłał więc Dawid posłańców, by ją sprowadzili. A gdy przyszła do niego, spał z nią. A ona oczyściła się od swej nieczystości i wróciła do domu. Kobieta ta poczęła, posłała więc, by dać znać Dawidowi: "Jestem brzemienna".
Wtedy Dawid wyprawił posłańca do Joaba: "Przyślij do mnie Uriasza Chetytę". Joab posłał więc Uriasza do Dawida. Kiedy Uriasz do niego przyszedł, Dawid wypytywał się o powodzenie Joaba, ludu i walki. Następnie rzekł Dawid Uriaszowi: "Wstąp do swojego domu i umyj sobie nogi!" Uriasz opuścił pałac królewski, a za nim niesiono dar ze stołu króla. Uriasz położył się jednak u bramy pałacu królewskiego wraz ze wszystkimi sługami swojego pana, a nie poszedł do własnego domu.
Przekazano wiadomość Dawidowi: "Uriasz nie wstąpił do swego domu". Pytał więc Dawid Uriasza: "Czyż nie wracasz z drogi? Dlaczego nie wstępujesz do własnego domu?" Uriasz odpowiedział Dawidowi: "Arka, Izrael i Juda przebywają w namiotach, podobnie też i pan mój, Joab, wraz ze sługami mego pana obozują na otwartym polu, a ja miałbym pójść do swojego domu, aby jeść, pić i spać ze swoją żoną? Na życie Pana i na twoje, czegoś podobnego nie uczynię". Dawid więc rzekł do Uriasza: "Pozostań tu jeszcze dziś, a jutro cię odeślę". Uriasz został więc w Jerozolimie w tym dniu. Nazajutrz Dawid zaprosił go, aby jadł i pił w jego obecności, aż go upoił. Wieczorem poszedł Uriasz, położył się na swym posłaniu między sługami swojego pana, a do domu swojego nie wstąpił.
Następnego ranka napisał Dawid list do Joaba i posłał go za pośrednictwem Uriasza. W liście napisał: "Postawcie Uriasza tam, gdzie walka będzie najbardziej zażarta, potem odstąpicie go, aby został ugodzony i zginął". Joab, obejrzawszy miasto, postawił Uriasza w miejscu, o którym wiedział, że walczyli tam najsilniejsi wojownicy. Ludzie z miasta wypadli i natarli na Joaba. Byli zabici wśród ludu i sług Dawida; zginął też Uriasz Chetyta.
Żona Uriasza dowiedziawszy się, że Uriasz, jej mąż, umarł, opłakiwała swego pana. Gdy czas żałoby przeminął, posłał po nią Dawid i sprowadził do swego pałacu. Została jego żoną i urodziła mu syna. Postępek jednak, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Panu.
|
|
|
2 Sm 12, 9; Wj 20, 2. 13. 14
|
W.
Zabiłeś mieczem Chetytę Uriasza, a jego żonę wziąłeś sobie za małżonkę. * Czemu zlekceważyłeś słowo Pana, / popełniając to, co złe w Jego oczach?
K.
Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej. Nie będziesz zabijał. Nie będziesz cudzołożył. W. Czemu zlekceważyłeś słowo Pana, / popełniając to, co złe w Jego oczach?
Ze świadectwa brata Marcina Stanisława Gilleta, biskupa i generała Zakonu
(AA. VV., P. G. Frassati Terziario Domenicano. Ricordi, Testimonianze e Studi, Bologna 1985, pp. 93-95)
W Bogu znajdował radość do życia, a w wieku dwudziestu czterech lat znalazł siłę do śmierci
Kiedy w 1922 roku przebywałem w Turynie z okazji obchodów 700. rocznicy śmierci św. Dominika, podczas uroczystych liturgii, które się tam odbywały, miałem okazję poznać niektórych studentów z Trzeciego Zakonu Dominikańskiego. Wszyscy sympatyczni, lecz jeden zrobił na mnie szczególne wrażenie. Z jego osoby emanowała jakaś przyciągająca, pełna łagodności siła. Nazywał się Piotr Jerzy Frassati.
Był on członkiem tej wybranej grupy młodzieży, którą można dziś spotkać we wszystkich bodajże centrach uniwersyteckich. Mam na myśli młodych, którzy tęskniąc za tym, co nadprzyrodzone, posiadają prawdziwy zapał apostolski. Piotr Jerzy był dopiero studentem, lecz już wtedy widać w nim było człowieka, którym stałby się pewnego dnia: nie tyle intelektualista, to znaczy człowiek skłonny do tego, by całe swoje życie poświęcić na służbę swojej myśli, lecz raczej człowiek czynu, skłonny poświęcić całą swoją myśl na służbę życiu.
W rozumieniu tego młodzieńca czyn równał się postępowaniu według zasad chrześcijańskich. W jego zakres wchodziło zarówno życie wewnętrzne, jak i działalność zewnętrzna, życie osobiste, jak też rodzinne i społeczne. Działać znaczyło dla niego przede wszystkim żyć; a więc myśleć, czuć, kochać, angażować się ze wszystkimi zasobami i całą mocą natury i łaski.
Ośrodek działania był w nim, w głębi jego duszy, w byciu sercem przy sercu z Bogiem miłości, którego obecność go przepełniała. Tam znajdował on radość do życia i w wieku dwudziestu czterech lat znalazł moc do tego, by umrzeć. Przez całe studenckie życie był młodzieńcem pobożnym; jednakże pobożność nie zgasiła w nim nigdy bystrości spojrzenia, nie zaciemniła czoła, nie zniosła uśmiechu z jego oblicza. Przeciwnie, wszystko promieniało w nim radością, ponieważ pozwalał, aby jego piękna natura rozkwitała w Bożym słońcu. Wszystkie uczucia, które poruszają serce w duchu chrześcijańskim, znajdowały gościnę również i w jego sercu, w spontaniczności i niezrównanej ofiarności.
Kochał przede wszystkim swoją rodzinę, cierpiał, gdy ją zostawiał, i radował się z powrotu. Z tym samym zapałem kochał ojczyznę, którą pojmował jako przedłużenie rodziny, i Kościół jako poszerzenie ojczyzny w świecie duchowym. Te uczucia nie przeciwstawiały się w jego sercu, lecz harmonijnie współistniały i wzmacniały się nawzajem. Kochał Kościół - Matkę wszystkich ludzi. W swej szlachetności oddałby za niego życie z ochotą. A w Kościele pociągały go dusze przede wszystkim ludzi ubogich. Dzielił się z ubogimi tym, co posiadał. Tym, którym brakowało uczucia, dawał serce. Nieszczęśnikom, którzy nic o Bogu nie wiedzą i żyją w duchowym osamotnieniu, dawał przykład sprawiedliwego, który z wiary swojej żyje, i przyciągał ich do Boga, aby byli nasyceni.
W wieku, w którym sercami młodych targają namiętności i zagrażają zerwaniu wszelkich ograniczeń, Piotr Jerzy w swoim sercu gromadził wszystkie życiowe siły i je równoważył. Dzień po dniu, przed Bogiem i przed ludźmi uczył się przezwyciężać siebie samego i panować nad sobą. Można by powiedzieć, że przygotowywał się do misji przywódcy, jeśli prawdą jest to, że aby dobrze przewodzić innym, należy przede wszystkim posiąść umiejętność prowadzenia siebie samego.
Zamysły Boga są niepojęte, ponieważ widzi On rzeczy o wiele wyraźniej niż my i w szerszej perspektywie, wszystkie w całości i każdą w szczególe. Wolno nam jednak mniemać, że wzywając do siebie Piotra Jerzego w momencie, kiedy znający go pokładali w nim tyle nadziei, Bóg zechciał, aby jego nagła i niespodziewana śmierć jeszcze bardziej uwydatniła piękno jego życia i zwróciła na nie uwagę młodych, zdolnych czerpać z niego inspirację.
|
|
|
Ef 5, 8-9; Mt 5, 14. 16
|
W.
Wy jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. * Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda.
K.
Wy jesteście światłem świata: niech świeci wasze światło przed ludźmi. W. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda.
Módlmy się.
Boże, Ty dałeś świętemu Piotrowi Jerzemu już w młodym wieku radość spotkania Chrystusa w wierze i miłości, spraw, abyśmy za jego wstawiennictwem mogli żyć duchem błogosławieństw * i świadczyć o Ewangelii we współczesnym świecie.
Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Następnie, przynajmniej w oficjum odprawianym wspólnie, dodaje się:
K. Błogosławmy Panu.
W. Bogu niech będą dzięki.
|
|